środa, 3 grudnia 2014

Rozdział 35



Gładzę delikatnie swoją sukienkę i pusto patrzę w lustro.
W moich brązowych oczach nie ma już nic, ani szczęścia, ani radości, ponieważ straciłam ogromną część swojej duszy.
Zrobiłabym wszystko by ją odzyskać, ale to jest nie możliwe.
Łza powoli spływa po moim policzku, ale szybko ją wycieram i ubieram cieniutki płaszcz.
Na korytarzu wpadam na ubraną podobnie Lilly.
Chwytamy się mocno za ręce i  w ciszy schodzimy na dół.
~*~
Dzisiejszy dzień jest dość chłodny, wieje lekki wiatr, a na niebie gromadzą się chmury.
Moja prawa dłoń jest bardzo można ściskana przez przyjaciółkę, która wcale nie ukrywa swojej rozpaczy i płacze cicho w moich ramionach.
Pogrzeb się skończył pięć minut temu, nie było dużo osób, tylko my i nasz sierociniec.
Madi płakała wtulona we mnie i Lilly przez cały czas. Ona też go kochała.
-Zayn był.. Zayn był moim przyjacielem, jednym z moich najlepszych przyjaciół, rodziny. Nigdy nie zapomnę, jak pierwszy raz zobaczyłem na stołówce, tego małego, przestraszonego chłopca o czekoladowych, dużych oczach- odzywa się z Nienacka Noel. Gdy mu nie przerywamy kontynuuje- Od razu zapragnąłem go poznać, i stało się tak, że nie mogliśmy żyć bez rozmowy, albo wywinięcia jakiegoś kawału opiekunkom. Nie zapomnę nigdy jego wyrazu twarzy, gdy podszedłem do niego na stołówce i zaprosiłem do naszego stolika. Miał wtedy może z cztery latka, ale zawsze przypominałem mu o tej sytuacji. Przez te dwadzieścia lat znajomości przydarzyło się nam milion wspaniałych sytuacji. A to upici wpadliśmy do rowu, by następnie śmiać się tam przez godzinę, albo, gdy bez ostrzeżenia któryś wszedł do mieszkania. Gdy przypominam sobie Zayna tańczącego Makarenkę w samym ręczniku, mam ochotę cofnąć się te parę lat, zanim się zaczęło to gówno- Mimowolnie uśmiecham się leciutko- A pamiętacie to jak nakrył mnie w łóżku z tą gorącą blondyną… Byłem rozbawiony reakcją dziewczyny, ale bardziej samego Malik’a. nie ukrywajmy, od zawsze nadawał naszym życiom jakiś określony sens, zawsze był gotów pomóc i wysłuchać, a teraz musimy nauczyć się żyć bez niego. Ja…
Nie kończy. Wiem, że nie jest w stanie.
-Kocham go- słyszę cichutki i słaby głos Ellie- Cholera tak bardzo go kocham- płaczę- Dlaczego ty cholerny dupku musiałeś umrzeć!- krzyczy w stronę nowo wykopanego grobu- Dlaczego?!
Popada w histerię. Harry, który stoi najbliżej niej przytula ją mocno i szepcze, że wszystko będzie dobrze.
-Nie Harry..- zaczynam, lekko odsuwając Lilly- Nic już nie będzie dobrze, rozumiesz? Będziemy budzili się rano ze świadomością, że jego już nie ma, że nie obudzi nas wiadrem wody, nie zrobi naleśników, nie włamie się na żaden komputer, nie zasypie nas dennymi i nie śmiesznymi żartami, albo wyciągnie nas z tarapatów. Był ze mną przez tyle lat, był moim bratem, moim światem i duszą. Częścią naszej rodziny, a teraz… teraz jest tutaj dziura. Nie będzie nam łatwo zastąpić te braki, ponieważ to nie możliwe. Za wiele dla nas znaczył, dalej znaczy. Kocham go, był moim bratem, przyjacielem i ojcem. Troszczył się o mnie jakbym ciągle była malutką dziewczynką. Może ciągle jestem, przecież ciągle pakuje się w kłopoty, nie kontroluje sama siebie, swoich uczyć i zachowań. Zayn był moim oparciem, moją kotwicą i kołem ratunkowym. Nie tylko moim, nas wszystkich. To on podtrzymywał nas po śmierci Noah- słyszę wstrzymane oddechy niektórych. Dawno nie rozmawialiśmy o Noah. Chcieliśmy załatać ból, poprzez zapomnienie, ale tak się nie da, nie możemy- to on ocierał mi te cholerne łzy, gdy zadręczałam się, że to przeze mnie, to on przytulał Ellie w żałobie za bratem, to on podnosił upitego Kol’a i zanosił do domu, to właśnie on znajdował Noela pałętającego się  z butelką whiskey po Londynie i powstrzymywał go przed bójkami. To on.. to zawsze był on… to właśnie Zayn pomógł nam wyjść z tej cholernej żałoby, po osobie którą kochałam całą sobą, tak jak wy. Przecież to Zayn jako jedyny znalazł wtedy Lilly zaćpaną w tej dyskotece, to on powstrzymał Justin’a przed śmiertelnym wyścigiem,  a Harry’ego wyciągnął ze swojego mieszkania. Musimy to zrobić dla niego. Musimy być silni i walczyć, nie dla siebie tylko dla niego- przerywam by wytrzeć policzki.
Przez tak długi czas nie płakałam. Dlatego teraz z moich oczu cieknie jak ze strumienia.
-Ellie, wiedz, że Zayn kochał cię równie mocno co ty jego. Nie zdążył tego pokazać, nie miej mu tego za złe. Jestem pewna, że nie chciałby byś załamała się tak jak ja po Noah.
-Noah cię kochał,  wesz o tym, prawda?- pyta dziewczyna
-A ja kochałam… kocham jego. To się chyba nie zmieni- szepcze smutno
-Czyli to nigdy nie przestanie boleć?
-Przestanie, przestanie- zapewniam ją- po jakimś czasie zaczniesz zapominać jak pachniał, jaki był dotyk jego skóry, czy spojrzenie oczy, ale nie zapomnisz, że kochałaś go.
-Nie lubiłem go na początku- zaczyna znienacka Kol, a mi wydaje się, że widzę Sykes’a. nie przywiązuje do tego wagi, nie dzisiaj, nie w ten dzień- Denerwował mnie, Noel i Noah traktowali go jak bracia, a ja byłem najmłodszy i czułem się odrzucony- obejmuje mnie delikatnie- nie płacz, łamiesz mi tym serce- szepcze mi na ucho- Ale go nie dało się nie polubić. Zjednał moje serce od razu. Tak Harry, wiem, brzmię jak dziewczyna- odzywa się zanim Styles zdąży coś powiedzieć.
-Nic nie mówię!- odzywa się lokowany unosząc dłonie w geście obronnym
-Zamknij się frajerze, psujesz mu chwile- szturcha go Justin.
-Dziękuje Justin- mówi zmieszany Kol, przyciągając  mnie bliżej, wiem, że jemu też jest ciężko- po paru sprzeczkach i kłótniach jednak się zaprzyjaźniliśmy. Ciągle żałuje tych chwil, gdy po śmierci Noah odpychałem go, wyzywałem, a nieraz nawet zacząłem bójkę. Miałem mu za złe, wmawiałem sobie, że to przez niego mój brat umarł, że to przez niego wtedy się napił i pojechał.. To nie była jego wina, ale ja szukałem winnego, sprawiając mu tym samym ogromny ból. Przez te lata obwiniałem się za to i mam nadzieje, że Zayn mi to wybaczył- kończy.
Odwracam się i przytulam bardziej do chłopaka.
Pragnę teraz jedynie łóżka i butelki czegoś co pomoże mi usnąć, chodź na chwile zapomnieć o wszystkim.
Potrzebuje spokoju, by pozbierać się po stracie brata.
-Czuje miękkie usta na swoim czole, a następnie na nosie.
-Kocham cię- szepcze, a jego oczy  rozszerzają  się ze zdziwienia.
-Powtórz to, proszę- mówi cicho
-Kocham cię- uśmiecham się, pierwszy raz od dwóch dni.
-Kocham cię- odpowiada i znów mnie przytula.
Odrywam się od chłopaka, gdy słyszę krzyk Ellie.
Odwracam się.
Sykes i paru jego ludzi.
-Jak śmiesz tutaj przychodzić?!- wrzeszczy Ellie
-Nie ukrywam, że trochę wzruszyłem się tym przedstawieniem- mówi lekceważąco wpatrując się w moje oczy
Ocieram resztki łez i przyjmuje maskę obojętności.
-Mam nadzieje, że teraz wiesz jak to jest stracić przyjaciela oraz wspólnika- rzuca bezpośrednio do mnie. prycham
-Nie wiem jak to jest stracić wspólnika i przyjaciela, ponieważ straciłam brata, moją rodzinę. Nie maż nawet krzty rozumu skoro jeszcze jesteś w Londynie, a brakiem jakiegokolwiek ludzkiego odruchu jest to, że przychodzisz tutaj, gdy chcemy go pochować w spokoju.
-Uważaj bo jeszcze uwierzę, że tobie na kimś zależy- kpi
-Możesz nie wierzyć… Nie obchodzi mnie to, mam swoją rodzinę
-Ty nie masz rodziny. Jesteś cholerną sierotą, której nikt nigdy nie pokocha- mówi gniewnie
-Tak? No popatrz, a ty mnie kochasz..- kpię- przepraszam Zayn- szepczę i wyciągam zza paska, ukrytego pod płaszczem broń i strzelam w mężczyznę stojącego obok Sykes’a- tak bardzo cię przepraszam Zayn- strzał, w kolejną osobę- Mam nadzieje, że kiedyś mi wybaczysz…
Nie reagując na krzyki moich przyjaciół podchodzę do Sykes’a i przystawiam mu broń do czoła.
-No zabij mnie, Bestio!- krzyczy.
-Z wielką chęcią- uśmiecham się- Ale nie, tu, nie teraz- popycham go by szedł do przodu.
Ponownie ignoruje wszystkich, liczę się tylko ja i Sykes.
Popycham go mocno przez parę minut, aż w końcu znajdujemy się w jednej z ciemnych uliczek Londynu.
-Właśnie na to zasłużyłeś. Na śmierć powolną i długą wśród szczurów, taką zamierzam też ci sprezentować.
Strzelam w jego kolano, przez co upada na ziemię.
Wiem, że mam widzów, którzy są przeciw temu, ale nic nie robią.
Strzelam potem w jego dłoń i dół brzucha.
Czyjaś dłoń powstrzymuje mnie od kolejnego strzału.
-Pozwól mi- szepcze Ellie i chwyta broń, by trafić drugą nogę.
Sykes wydaje z siebie głośny jęk bólu.
-Zasłużyłeś na to dupku- pluje na niego, a broń zabiera jej Kol
-Oddaj!- piszczy
-Nie możesz, trzymają cię emocje- unosi broń do góry, przez co dziewczyna nie może sięgnąć- i ciebie też- kieruje się do mnie
-Nie ważne- mruczę i z uśmiechem wyciągam maleńki scyzoryk.
Rzucam na ślepo i trafiam między oczy.
Nieprzytomna sylwetka opada na ziemie, a po czole, na brudną ziemie spływa szkarłatna krew.
-Koniec gry, Sykes- mówię dumnie i wyciągam narzędzie z jego głowy.

________________
Jeśli przeczytałaś/eś, zostaw komentarz. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie motywacja do dalszej pracy
No dzień dobry wieczór.
Udało mi się jakoś wyskrobać to coś. Mam nadzieje, że jednak spełniłam poniekąd wasze oczekiwania, ale jednak was zaskoczyłam.
Udało mi się?
Co sądzicie o Arii?
Co myślicie o wszystkim?
Zasada: Szybkość dodania rozdziału zależy od waszej aktywności na blogu ( czyt. Komentarze) PROSZĘ BY NIE SPAMOWAĆ
(rozdział następny już napisany)
Ps. Zapraszam pod hashtag. Możecie tam opisywać uczucie i wrażenia po rozdziale, zadawać mi pytania, lub jakoś się ze mną skontaktować : #FFBATBPL
PS. CHCĘ WAM BARDZO MOCNO PODZIĘKOWAĆ ZA PONAD 70 000 WYŚWIETLEŃ. CIĄGLE NIE MOGĘ W TO UWIERZYĆ. JESTEŚCIE NIESAMOWICI- KATE

25 komentarzy:

  1. Bardzo mnie zaskoczyłaś :D Oczywiście pozytywnie :D Tak się cieszę że będą kolejne rozdziały :P Kocham to! Cieszę się niezmiernie że Nathan nie żyję. Chodź go lubiłam TROCHĘ :D Kocham Cię, kocham to jak piszesz :D Jesteś Boska :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. O tak Sykes ! W końcu dupku nie żyjesz :D Po tym co zrobił, należało mu się ;3 Rozdział zajebisty, chodź jeszcze nie mogę nie pogodzić ze śmiercią Zayna ;c

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow! Od początku kocham to opowiadanie <3 ale JESLI SYKES NIE ZYJE TO WIECEJ TU NIE WEJDE ;---; tak więc lepiej by to było jedno wielkie nieporozumienie ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Dalej nie mogę pogodzić się, ze śmiercią Zayna :( Sykes w końcu pożałował za to wszystko :) Rozdział Zajebisty <3 Kocham to opowiadanie ;3

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak zwykle niesamowite!!! <3 Ciekawa jestem co się teraz stanie... niewątpliwie znów pozytywnie nas zaskoczysz :D Powodzenia, oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. W końcu! Oh yeah! Sykes nie żyje! Sykes sobie zasłużył! Dobrze mu tak!
    O Boże :c Płaczę :c Zayn :((((( Smutam :(((((
    Nie spodziewałam się, że wspomnisz o Noah ;)
    O Jezu :( Smutno mi :(
    ~Czytelniczka

    OdpowiedzUsuń
  7. Ejjjj niech Sykes przeżyje :C No proszę Cię :C Rozdział mega!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie spodziewałam się tego, ale i tak mi się podobało

    OdpowiedzUsuń
  9. tego się nie spodziewałam !
    wspaniały rozdział <3 czekam na następny :)
    /Marcysia :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie no jestes najlepsza! Ryczalam jak wspominali Zayna ;c Mimo to super ~Andzela

    OdpowiedzUsuń
  11. Ech znowu się popłakałam blagam Cię wstawiaj dalej jak juz masz <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestes wapaniala *.*
    czekam na nastepny <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Myślałam że to już koniec opowiadania bo przecież nie ma Sykesa XD Ale w sumie fajnie że to jeszcze nie koniec bo bardzo lubie twoje opowiadanie XD Zastanawiam się co będzie dalej, czekam z niecierpliwością :)

    OdpowiedzUsuń
  14. BArdziej niż zajebiste! Kocham , wielbię , uwielbiam! <3 Tak, tak tak! Daaj szybko następny! A co do tego ;cc Taki smutny ;c Lubilam troche Nathana ;cc

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetne ale on nie może być martwy. A ja tak lubiłam tego glinka. Bio cóż zasłużył sobie ale i tak szkoda mi go. Rozdział ekstra zresztą jak zawsze kochana❤��

    OdpowiedzUsuń
  16. CZY TY WŁAŚNIE ZABIŁAŚ NATHANA?
    nie wierze!
    kurwa, no nie wierze!
    JA LICZYŁAM NA HAPPY END!
    MAM NADZIEJĘ, ŻE TO WSZYSTKO OKAŻE SIĘ SNEM TEJ ARI, KTÓREJ SWOJĄ DROGĄ NIE LUBIE! głupia suka, nie potrafi panować nad emocjami, no .-.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja chciałabym skomentować..ale jak cholera skoro zatyka mnie po każdym rozdziale?! <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Boskie i szybko dodaj następny :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Przez cały rozdział płakałam :'( Nie mogę się pogodzić, co do śmierci Zayna :( Ale mam nadzieję, że Nathan jednak nie zginął i Aria przeliczyła się swoją wygraną :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja podczas czytania * krzyk płacz ( bo pogrzep) * czyta dalej * szok zycia (bo ari zabija sobie sykesa) *
    No tak mozna sie bylo spodziewac ze koniec nie bedzie za ciekawy przeciez kate to kate nie dasz nam nudneko konca prawda? Mozna sie tego bylo spodziewac po dangerous XD
    Swietny rozdział sksonsjskoens naprawde
    Czrkam na kolejny mam nadzieje ze bedzie wena i szybko nam go dasz
    Btw jedno pytanko : ile jeszcze rozdziałów do końca? Bardzo ładnie prosze o odpowiedz :)
    Ily

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetny czekam na następny😍♛ツ

    OdpowiedzUsuń