poniedziałek, 10 listopada 2014

Rozdział 32



Otwieram drzwi i biegam do pomieszczenia z lekkim uśmiechem na twarzy.
Nagle czyjeś dłonie splatają się na moim brzuchu, a ja tracę grunt pod nogami. Gdy chcę już zareagować do mojego nosa docierają znajome perfumy.
-Kol, puszczaj mnie!- piszczę
-Gdzie jest mój miś?!- pyta cicho mnie na ucho
-Żarty sobie stroisz?- kpię
-W sumie to tak- obraca mnie jednym ruchem- A tak serio- zaczyna tuż nad moim uchem- Wzbudzam czyjąś zazdrość- śmieje się cicho i nim zdążam zareagować jego usta biorą w posiadanie moje.
Nie ukrywam, że jestem trochę zaskoczona i zdziwiona, ale oddaje pocałunek z radością.
Od zawsze lubiłam Kola. Niestety, gdy Noel skończył osiemnaście lat zdobył mieszkanie i prawo do opieki nad młodszym rodzeństwem.
Często jednak odwiedzali nas w sierocińcu, lub zapraszali do siebie, dlatego nasze kontakty tylko się polepszyły.
Mieliśmy też swój czas jako para, głównie w momentach gdy oboje chcieliśmy uciec od świata rzeczywistego i zapomnieć o problemach.
Dopiero czyjeś kaszlnięcie odrywa nas od siebie.
Och, to tylko Malik, a za nim Sykes i Morgenson.
-Znajdźcie sobie pokój- mruczy z uśmiechem Malik
-Zazdrościsz?- pyta Kol- Chyba musimy mu znaleźć dziewczynę
-Jak by nie był idiotą widziałby, że Ellie lubi go bardziej od reszty- wtrącam.
Teraz już rozumiem zachowanie Woods’a. Od paru dni Kol upiera się, że Sykes coś do mnie czuje. Próbuje mi to udowodnić, co oczywiście mu nie wychodzi, bo takiego uczucia nie ma…
-Czemu tutaj są?- pytam
-Jenna przemywała im rany- wyjaśnia mulat- Zakażenie- odpowiada, gdy patrzę na niego swoim podejrzliwym wzrokiem.
-Niech wam będzie. A teraz przepraszam, nie mam czasu..
-Dokąd się tak śpieszysz?- kpi Zayn
-Dzisiaj jest impreza, przyjechałam po dziewczyny. Dom jest wasz, proszę nie zniszczcie go, mam do niego sentyment- wyswobadzam się z objęć chłopaka- Liliano Margaret Hale!- krzyczę- mam gdzieś twoją nogę, idziemy dzisiaj na imprezę!
-Pierdol się!- odpowiada mi krzyk z salonu. Chichoczę pod nosem
-Elisabeth! W takim razie mam gdzieś, że masz grypę! Idziesz ze mną!
-Chyba mój brat zaraził cię głupotą!- dobiega krzyk z kuchni
-Jenna!
-Nie!
Wybucham śmiechem, a za mną to samo robi Kol i Zayn
-Ja chętnie z tobą pójdę, kochanie- obok mnie pojawia się uśmiechnięty Harry
-Ciebie nie chcę…
-Wal się!- rzuca i wraca skąd przyszedł.
Nagle wpadam na świetny pomysł.
-Ty!- wskazuje palcem na Kol’a- idziesz ze mną
Jego przeraźliwie wielkie oczy rozbawiają mnie do łez.
-Czemu chcesz iść na imprezę?- pyta
-Jak to czemu? Przez ostatni miesiąc nie mogłam, teraz pragnę się porządnie zabawić. To co? Idziesz?
-Ja bym nie poszedł?- pyta
-I za to cie uwielbiam- puszczam mu oczko- zaraz do was zejdę!- krzyczę za Malikiem, który popycha chłopaków do piwnicy.
Wbiegam po schodach do góry, do mojego pokoju.
Od dwóch tygodni mieszkamy razem. Zayn już się wykurował, znaczy odczuwa jeszcze lekki ból, ale poza tym nic większego. Niestety Lilly jeszcze przez miesiąc musi pomęczyć się w gipsie.
Przez te dwa tygodnie ani razu nie zeszłam do piwnicy, niech pomyślą, że najgorsze już za nimi, niech uwierzą, że jest jakakolwiek szansa, że dożyją chociażby końca roku. Niech mają nadzieję, ponieważ wtedy o wiele łatwiej ich zniszczę.
Oczywiście ich ludzie szukają swoich szefów, bezskutecznie jak widać.
Wzorowa dziewczyna- Aria poudawała przejecie, ale nie trwało to długo.
Przebieram się w stare, przetarte jeansy oraz jedną z koszulek Kol’a.
Jest na niej napisane: „Jestem Kol, Bitch!”
Niżej znajduje się jedno ze zdjęć Kol’a.
Dał mi ją parę miesięcy temu, gdy zapomniał że istnieje coś takiego jak Święta Bożego Narodzenia których i tak nie obchodzimy, ale Woods ma przecież gest. Postanowił mi ją podarować, co chętnie przyjęłam.
Na nogi wsuwam Converse, a włosy związuje w koczka na środku głowy.
-Urocza koszulka- komentuje Noel
-To prezent, ja przynajmniej coś dostałam- wytykam mu język
-Nie zapomnę ci tego!- rzuca do brata przez co ja się śmieję
-No dobrze, dwa tygodnie, Jenn zmieniała opatrunki, czyli się wylizali?
-Tak.
-Tyle mi wystarcza- uśmiecham się i wyciągam z szuflady scyzoryk.
Podchodzę do przykutych do ściany chłopaków.
-Czekaj!- krzyczy za mną Kol, odwracam się- zniszczysz koszulkę!
-Nie mam innej- mówię
-To zdejmij tę, będzie weselej- uśmiecha się głupio.
Rzucam scyzorykiem, który wbija się w ścianę obok jego głowy, skutecznie przerywając jego głupi uśmieszek.
-Nie śmieszne- komentuje
-I tak by tego nie zrobiła- odzywa się Sykes.
Odwracam się do niego i uśmiecham się.
Chwytam za kant bluzki i przeciągam ją przez głowę. Podchodzę do Kola i podaję mu, przy okazji wyciągając scyzoryk.
Brunet łapie mnie za nadgarstek i przyciąga do siebie.
-Zaraz mu chyba oczy z orbit wypadną, niezłe zachowanie- pięści swoim głosem moje ucho, następnie całuje mnie w miejscu łączenia się szczęki, po żuchwie i cmoka w usta.
-Już to mówiłem. Znajdźcie sobie pokój!- rzuca Zayn.
-Może  twój?- proponuje równo z Kolem.
Uśmiecham się i znów wracam na miejsce.
Kucam przed nimi i patrzę prosto w oczy Sykes’a.
-Może teraz chcielibyście mi coś powiedzieć. Troszkę malejecie w oczach, widocznie źle was tutaj traktują..- chwytam go za podbródek i przejeżdżam ostrzem po jego policzku.
-Nigdy ci nic nie powiem- warczy.
Cmokam pod nosem i puszczam jego brodę.
-Zła odpowiedź- chwytam mocniej scyzoryk i przypadkowo wbijam go w ramie.
Z jego ust wydobywa się głośny jęk bólu, który jest muzyką dla moich uszu.
-Mam nadzieje, że nie robie ci krzywdy- poruszam nim i ciągnę lekko w dół. Znów krzyk
-Zostaw go..- syczy Matt
-Wedle życzenia- wyciągam mały nożyk z jego ramienia
Wycieram go z krwi o spodnie.
-Nie ukrywam, że przydałaby mi się bluzka, Kol…
-Niech ci będzie- jak się odwracam widzę, że ściąga swój biały T-shirt i zakłada z nadrukiem, a T-shirtem rzuca we mnie.
-Dzięki- zakładam ją przez głowę i zaciągam się jego perfumami- Moje ulubione- mówię na głos, czego nie planuje.
Przesuwam się bliżej Matt’a i przesuwam ostrzem po jego ramieniu, krzywi się lekko, ale nie wydaje żadnego dźwięku. Twardy zawodnik.
-Wiesz co? Wkurwiasz mnie- sięgam za pasek i wyjmuję broń, następnie przykładam mu ją do czoła- Nie jesteś mi do niczego potrzebny, jesteś irytujący, i dawno nikogo nie zabiłam, więc czemu nie teraz, hm..?
-Śmiało- mówi pewnie- I tak tego nie zrobisz- mówi z wyzwaniem w oczach
-Nie daj się sprowokować- słyszę za sobą Noela
Posyłam mu uśmiech i strzelam.
Krew pryska na mnie i Sykes’a, słyszę krzyk Nathan’a oraz zrezygnowane westchnięcia za mną.
-Nawet nie wiecie jak długo miałam ochotę to zrobić- wstaję.
-Nienawidzę cię! Słyszysz?!- krzyczy Sykes, gdy chcę wyjść- Tak bardzo cię nienawidzę. Popamiętasz mnie!- krzyczy i rzuca się na podłodze.
Nigdy nie sądziłam, że zabolą mnie te słowa… Ale tak, coś środku mnie kuje, gdy widzę go w takiej rozsypce.
Cel osiągnięty, ale czy słusznie?
________________
Jeśli przeczytałaś/eś, zostaw komentarz. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie motywacja do dalszej pracy
Zasada: Szybkość dodania rozdziału zależy od waszej aktywności na blogu ( czyt. Komentarze) PROSZĘ BY NIE SPAMOWAĆ< WOLE JEDEN DŁUŻSZY KOMENTARZ NIŻ PIĘĆ KRÓTKICH>
<<<NOWE OPOWIADANIE- 12 miesięcy IDZIE MI O WIELE LEPIEJ, WIĘC JAK CHCECIE COŚ POCZYTAĆ MOJEGO, TO GORĄCO ZAPRASZAM<<<
-Kate

31 komentarzy:

  1. Jak on jej to wybaczy to będzie cud ! Aria co Ty robisz?! Ale rozdział i tak za*ebisty ;* ~ Andzela

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham to opowiadanie <3 mam nadzieję, że następna część pojawi się szybko :D Po prostu Zajebiste!! <3 Życzę weny :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam <3 Piszesz naj opowiadania. Kocham najbardziej DNS ale inne też :* Prosze, dla mnie i innych twoich fanek... (A pewnie masz ich duuuuużo) dodaj jak najszybciej następny rodział ;)) Kochamy ;**

    OdpowiedzUsuń
  4. Moim zdaniem to twój najlepszy blog :) Uwielbiam go, ale ciebie bardziej :* Już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału :D
    Lenka

    OdpowiedzUsuń
  5. Aż mnie ciarki przeszły jak to czytałam jejku
    On jest/ był w niej zakochany, może to nawet nie było zakochanie ale zauroczenie czy coś... to było widac... szczerze mówiąc to żal mi go :( ...
    A ona chyba zacznie mieć jakieś poczucie winy idk

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku piszesz tak pieknie <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Szczerze? Co raz bardziej chciałabym, żeby to inaczej się potoczyło, ale i tak czekam na następną część <3

    OdpowiedzUsuń
  8. ekscytujące !! nie mogę się doczekać następnego rozdziału :D naprawdę piszesz świetne opowiadania najlepszy fragment moim zdaniem to os kiedy Aria strzela w głowę Mattowi i Sykes przeklina na nią, że jeszcze go popamięta :3 tak jak jest napisane wyżej nie mogę się doczekać następnego rozdziału i duuuuużo weny c;

    OdpowiedzUsuń
  9. To jest boskie !!! Czytam wszystkie twoje blogi, ale uważam że ten jest najlepszy... Pisz dalej, bo świetnie ci to wychodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ona go nie zabije ja to wiem on musi żyć i muszą być parą poprostu musząą !! <3 Kocham to opowidanie i poprostu marzę abyś napisała szczęśliwe zakończenie ♥ Weny życzę :** ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Czy tylko mi nie szkoda Matta? Rozdział jak zawsze cudowny <3

    OdpowiedzUsuń
  12. TO jest Boskie :D Bardzo mi się podoba twój sposób pisania i jestem pod wrażeniem tego kal piszesz :D Czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam to opowiadanie <3 Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. Mam nadzieję, że Aria w końcu się złamie i pojmie co czuje do Syksa. <3 ;3 ;*

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak zwykle najlepsze <3 Nic dodać nic ująć! Oby tak dalej.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak zwykle, najlepsze.
    Ale po co ona go zabiła?
    I tak kocham!

    OdpowiedzUsuń
  16. cudowneee kckc :*

    OdpowiedzUsuń
  17. O Mamuśkuhaha Heju rozdział mega zajebisty ! Oby Nathanie zaatakowal !!!

    OdpowiedzUsuń
  18. O jprdl... Teraz Nathan będzie chciał się zemścić na Ari ;c Rozdział zajebisty, czekam na nexta ;D

    OdpowiedzUsuń
  19. Skoro DNS było ze złym zakończeniem, to niech w tym Aria i Nathan będą razem :) Kochammmmm :******************* ------Sarka

    OdpowiedzUsuń
  20. Super super i jeszcze raz super kiedy next!
    Vika

    OdpowiedzUsuń
  21. Cisza... Cisza...
    I BUM!
    :D Tak bardzo zajebiste :3
    Czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam i czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  23. świetne i nawet troche mi szkoda Matta ;/

    OdpowiedzUsuń
  24. Cóż, może to dziwne, ale przestaje to czytać. Nie z Twojej winy, o nie. Po prostu mam za słabe nerwy do takich opowiadań. Nie rozumiem sama siebie, ale czuję się strasznie czytając o tych morderstwach, bólu zadawanym innym. Chwilami łzy same zbierają mi się w oczach. Piszesz świetnie, naprawdę, ale moja psychika cierpi przez to co tu czytam, więc sobie daruję.
    Wciąż będę czytać twoje inne opowiadania, ale to nie jest dla mnie :)

    P.S. Chociaż znając mnie ulegnę pokusie dowiedzenie się co będzie dalej i i tak tutaj zajrzę za jakiś czas. To opowiadanie przyciąga i odpycha, naprawdę!
    /Z

    OdpowiedzUsuń
  25. Japierdole Zajebisty ... czyżby Aria miała uczucia ?? czekam na nn Do zobaczenia mam nadzieje że nie długo :* :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Wspaniły !! :* czekam na next !
    /Marcysia <3

    OdpowiedzUsuń
  27. Boziuuu kocham to *-*
    Czyżby Aria żałowała zabicia Matta ? :o
    Wydaje mi się że to przez słowa Sykesa O.o
    Rozdział wyszedł ci mega :D <3
    Oby tak dalej :*

    OdpowiedzUsuń
  28. Jakoś tak nie mogę sobie wyobrazić co będzie dalej..
    Aria zabija Natha.? I taki koniec.?
    Hmmm..? Jestem strasznie ciekawa co dalej ;D
    Rozdział zajebisty. xd
    Weny życzę i czekam na nexta. <3

    OdpowiedzUsuń