wtorek, 5 sierpnia 2014

Rozdział 19



Nie mam pojęcia w jaki sposób się w to wplątałam. Tym bardziej nie wiem jak się wycofać.
Dlatego właśnie stoję przed lustrem i gładzę cholerną niebieską sukienkę lekko przed kolana.
Włosy mam upięte w ozdobnego koka, dałam się wyżyć Lilly.
Była taka szczęśliwa, gdy pozwoliłam ją mnie uczesać.
Szkoda, że tylko ona pała radością, ponieważ ja mam ochotę kogoś zabić, a najlepiej cholernego Nathan’a Sykes’a!
Jeszcze raz zapytam? Dlaczego ja się zgodziłam?
Ach, no tak, ja odmówiłam, wiele razy. Tylko, że te debilne metr osiemdziesiąt wzrostu nie przyjęło mojej odmowy, powiedziało, że dzisiaj o dwunastej po mnie przyjedzie, bym ubrała się stosownie i spakowała ubrania na noc.
-Pamiętaj o tym, że jesteś najlepszą kłamczuchą- mówi do mnie Zayn
-Oczaruj ich- dopowiada Lilly- i pokarz Nathan’owi jaka to jesteś zajebista- uśmiecha się na co ja tylko wywracam oczami.
-Kochamy cię- mówią razem, gdy ja wraz z torbą wychodzę przed dom.
Auto chłopaka stoi na podjeździe, a on sam, gdy mnie zauważa zmierza w moją stronę i odbiera ode mnie małą torbę podróżną.
Bez słowa wsiadam do samochodu i trzaskam drzwiami, by dać mu znak, że nie podoba mi się to.
Słyszę tylko jego śmiech i to jak zajmuje miejsce obok mnie i odpala silnik.
-No to czeka nas godzina jazdy, piękna- mówi i wyjeżdża z mojego terenu.
Godzina w samochodzie z tym pajacem, no świetnie..
Może ktoś mnie zabić?
Tak, teraz, tutaj, zaraz!
~*~
Gdy wjeżdżamy na teren posiadłości jego rodziców, wręcz odbiera mi mowę.
Dom równie duży co mój, jeżeli nie większy. Dokładnie zadbany ogród z obciętymi na różne kształty krzewami.
Pałętająca się po ogrodzie służba robi niemałe wrażenie.
Zaczynam się przejmować czy mnie zaakceptują, a potem sama śmieje się ze swojej głupoty..
-Pamiętasz wszystko?- pyta chłopak
-Tak, pamiętam- jęczę- Poznaliśmy  się na urodzinach Matt’a rok temu, od razu zaiskrzyło między nami wielkie uczucie, a już po miesiącu wynajęliśmy razem mieszkanie. W dniu naszej rocznicy oświadczyłeś  się mi, było to dwa tygodnie temu, padało, a ty wyszedłeś na dwór i na całe odeśle krzyknąłeś, że mnie kochasz i chcesz być ze mną do końca. Ja ucieszona twym jakże romantycznym wyznaniem rzuciłam ci się w ramiona i zgodziłam się, również wyznając ci bezgraniczną miłość. Nie planujemy na razie wesela, oboje chcemy się ustatkować. Jakże to piękne- wzdycham…
-Zamknij się i wkładaj- rzuca we mnie pierścionkiem, a ja dokładnie się mu przyglądam.
Jest dosyć skromny, mały diamencik w białym złocie. Nie ukrywam, że jest ładny.
Wsuwam go szybko na palce i przyglądam się mu na dłoni.
Nie wygląda źle, na dodatek idealnie pasuje.
-Jak nazywają się twoi rodzice?- pyta nagle
-Trisha i Tony- odpowiadam bez zająknięcia- Wiem, że tak naprawdę mieli na imię. Tylko tyle o nich wiem.
-Moja mama to Anastasia, a ojciec to Christian- odpowiada bez namiętnie i wysiada z samochodu, by otworzyć drzwi.
Podczas podróży wyjaśnił mi, że jego rodzice cenią sobie maniery i nie znoszą prostactwa i wulgaryzmów, muszę się pilnować.
-Moje rodzeństwo?- pyta chwytając mnie pod ramie
-Zoe i Marcel- odpowiadam
-Świetnie- chwali mnie, na co przewracam oczami
-Jesteś moim dłużnikiem do końca życia- warczę, podczas gdy on dzwoni dzwonkiem.
Oboje bierzemy głęboki oddech, a już po chwili otwiera nam drzwi niska kobieta, prawdopodobniej niższa od Lily.
Jej oczy szeroko się rozszerzają na widok chłopaka.
Takie same zielono-niebieskie oczy.
Ściska go mocno i całuje policzki.
-Och przestań mamo- odpycha ją od siebie
-Przepraszam..- peszy się- a ty pewnie to Ariana?- pyta, kiwam głową i posyłam mrożące spojrzenie Sykes’owi, który tylko się uśmiecha
-Aria- poprawiam ją, na co tym razem ona kiwa głową- Miło mi panią poznać- uśmiecham się i wyciągam dłoń, ale kobieta zamyka mnie w uścisku
-Anna, po prostu Anna- mówi i obdarza mnie uśmiechem- chodźcie, obiad już na stole- zaprasza nas do środka.
Syk es chwyta moją dłoń, a ja mam ochotę ją wyrwać i uderzyć go, ale niestety nie mogę..
Przywitanie z jego ojcem wygląda o wiele bardziej formalnie, Również każe mówić do siebie po imieniu, ale wysila się tylko na uśmiech.
Nathan jak to na dobrego narzeczonego przystało odsuwa mi krzesło i zajmuje miejsce naprzeciwko mnie, tak jak to robi się zazwyczaj w „wyższych sferach”
-Opowiedz nam coś o sobie, Ariano- mówi niskim tonem ojciec Sykes’a
-Um.. Niech pan pyta, a ja udzielę odpowiedzi- uśmiecham się lekko i kroję kawałek kurczaka.
Żeby udko z kurczaka jeść nożem i widelcem?
-Skąd jesteś?- zadaje pierwsze pytanie
-Urodziłam i wychowałam się w Londynie- to akurat prawda
-Czym zajmują się twoi rodzice?- pyta dalej.
-Oboje są prawnikami, mama jest prokuratorem, a tata adwokatem- wysilam się na uśmiech
-Masz może rodzeństwo?- pyta ciekawa Anne
-Tak, młodszą siostrę- Maddi- popijam winem.
Przez następne minuty odpowiadam na natarczywe pytania Pana Sykes’a zmyślając, że moi rodzice zrobili sobie ostatnio przerwę od pracy, by wychowywać Maddie, o tym, że studiuje trzeci rok prawo i idę w ślady rodziców, mówię również, że moja matka skakała z radości na wieść o moich zaręczynach, i bardzo chciałaby poznać Nathan’a, na co Anne wysuwa propozycje, by poznać moich rodziców, na co zamieram i ratuje mnie Nathan twierdząc, że są na wakacjach w Chinach i wrócą dopiero na wrzesień.
Wspólnie ze Sykes’em opowiadamy wspólnie „naszą „ historię, a Matka chłopaka jest zaskoczona swoim synem.
-Zawsze bałam się, że Nathaniel- chce mi się śmiać, ale powstrzymuje się- Znajdzie sobie jakąś wulgarną dziewczynę, z tatuażami lub z Domu dziecka, albo z jakiejś patologii- marszczy os, a ja mam ochotę jej przypieprzyć, mocno-  Wiesz, jeszcze niedawno obracał się w takim towarzystwie, ale widzę, że dzięki tobie wyszedł na ludzi i chcę ci bardzo za to podziękować- przytula mnie mocno, a ja walczę ze sobą by jej nie odepchnąć.- Mam nadzieje, że wasz ślub odbędzie się przed końcem roku
-Um, nie rozmawialiśmy jeszcze o tym- dopowiadam i upijam łyk wina.
-Nie spieszcie się, ważne, że się kochacie, prawda?- pyta
-Och, oczywiście –mówię
Już po chwili siedzimy na kanapie  i oglądamy stare zdjęcia Sykes’a.
Jest z czego się śmiać, ten człowiek chyba lubi nagość, ponieważ na co drugim zdjęciu jest  bez ubrań, bardzo wesoły i czymś zazwyczaj umazany.
Podskakuje, gdy album zamyka się gwałtownie  przed moim nosem.
-Matko! Dlaczego jej to pokazujesz?- pyta zdenerwowany Nathan
-Oj przestań dziecko, na pewno widziała cię już nago, więc czemu nie?- jej słowa docierająco mnie po chwili, a następnie opada mi szczęka i mam ochotę się śmiać.
-Matko!- beszta ja a ja chichotam cicho
-No dziecko moje drogie, jesteście tu już trzy godziny, a ty jeszcze jej nawet nie przytuliłeś, pocałowałeś… Kobieta potrzebuje czułości- mówi cicho, na co ja i Sykes nie wiemy co powiedzieć- No już- popycha moje plecy, przez co wstaje i wpadam na Nathan’a
-Czy ja oby dobrze zrozumiałem- zaczyna Sykes- Mam ją pocałować?
-Tak- odpowiada mu matka
-Nie- mówię ja w tym samym czasie- No wie, tak przed twoją matką nie wy..- zostaje mi przerwane.
Cholerny Nathaniej dupek Sykes mnie całuje, i to jak.
Ani trochę gwałtownie i brutalnie, jak za każdym razem.
Delikatnie muska moje usta i masuje plecy oraz ramiona.
Odrywa się ode mnie z głośnym plasknięciem i uśmiechem na twarzy.
Czy on też poczuł ten prąd, przechodzący między naszymi ciałami?
-Synku.. ty ją naprawdę kochasz- piszczy matka, a ja patrzę się na nią
-Co przez to rozumiesz?- pyta Sykes
-Nie całuje się tak obcej osoby. Mimo twojego uroku Ariano, nie wierzyłam, że jesteś narzeczoną Nathaniela, myślałam, że wynajął cię, albo jesteś koleżanką, która wyświadcza mu przysługę, ale po pocałunku widzę, że mój synek już wyrósł i nie kłamie- rozczula się.
Kobieto, ja jestem seryjnym zabójcą, który chce zabić twojego synka, bo zabiera mi pieniądze..
Wychodzi z salonu zostawiając nas samych, rozkojarzonych, zdruzgotanych, zagubionych.
Zakochanych?
Dobry żart… Nie sądziłam ,że i Nathan jest takim dobrym aktorem, ale widocznie by udowodnić matce swoje racje zrobi wszystko, nawet powie, że mnie kocha.
W tym ma u mnie punkt.
________________
Jeśli przeczytałaś/eś, zostaw komentarz. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie motywacja do dalszej pracy
Na początek przepraszam, rozdział miałam gotowy wczoraj, ale za oknem rozpętała się burza i nie miałam jak dodać, ponieważ w pokoju obok wszystkie gniastka elektryczne są na wierzchu i tata wyłączył korki owej fazy, a niestety do tego załapał się mój biedny, nic nie winiący nikomu, a najbardziej cierpiący pokój : )
No ale dzisiaj już mam prąd, a pora taka a nie inna, ponieważ nie mogłam zrobić tego wcześniej.

Mam nadzieje, że rozdział się wam spodobał, bo ja się przyznam, że jestem z niego w miarę zadowolona.
Dziękuje za wszystkie komentarze i liczę na kolejne : )
Kocham was- Kate

27 komentarzy:

  1. super <3 dalej ! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. uhuh. Robi się gorąco. :) Czekam na dalszy ciąg wydarzeń. :*

    OdpowiedzUsuń
  3. boskie <3 ale troche nie fair że Anna powiedziała tak o patologii i domu dziecka :(

    OdpowiedzUsuń
  4. jej *.* next ! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Boże! To jest cudowne? Cudowne to mało powiedziane. Jest to niesamowity rozdział. Pełen kłamst (oczywiscie ten pocalunek nie był kłamstwem, bo Nathan cos do niej czuje) Było też troche czułości ze strony Nathana ♡ pierwszy i nie ostatni raz ją tak pocałował(jestem tego pewna ^^) I te jego pełne imię Nathaniel ^^ Teraz i Ari zna jego pełne imie ;* Dobra to chyba na tyle, jednak znając mnie coś by się jeszcze znalazło. Do następnego ;* Pozdrawiam i dużoo weny Kochana ~Andzela

    OdpowiedzUsuń
  6. Ohhh ten Nathaniel :D Ile kłamstw, ale pocałunek był bardzo fajny :>
    Jego matka mnie wkurzyła z tym domem dziecka -_-
    Genialny rozdział :)
    Całuski :***

    OdpowiedzUsuń
  7. Super !!!!!!!!!!!!!!1 Najlepszy <3 Ja nie wiem skąd czerpiesz taką wenę . Genialnie<3333 iminheavenblog.blogspot.com zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham. Tak jak Nathan kocha Ari <3 no dobra..nie az tak ale baaaardzo <3 czekam na kolejny ;) i zycze weny..Ola ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. super!!! Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału! weny życzę!! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ekstra część , opowiadanie jest świetne całe! Lila

    OdpowiedzUsuń
  11. Cuuudownyyyyy! Nathan jak ja pocalowal! Weeeny/emma

    OdpowiedzUsuń
  12. Omg jak słodko ;) ciekawe co będzie dalej ;) rozdział świetny już nie mogę doczekać się nexta :D pzdr ruda :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Hahahahh biedna Ari jakie ona przechodzi męczarnie. Rozdział boski jak zawsze. Weny :* <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Rozdział jak zwykle super ;)
    Myślę, że Nathan nie udawał i może jest coś na rzeczy ^^
    Weny ;3

    OdpowiedzUsuń
  15. super!! kiedy next?

    OdpowiedzUsuń
  16. superowy rozdzial jak zawsze:)
    czekam nastepnego :)))

    OdpowiedzUsuń
  17. Cudowny <3
    Matka Nathaniela *-* nie powinna mówić tak o patologi i domu dziecka.
    Weny i do nn ;*

    OdpowiedzUsuń
  18. Czy oni na koniec będą razem? Niech ona go nie zabija...:-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetne! Czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Hehe... Ale się ciekawie robi ;3 Chce więcej!

    OdpowiedzUsuń
  21. świetny :D nic więcej mówić nie muszę bo nie wiem co :D
    Do nn i weny

    OdpowiedzUsuń