sobota, 2 sierpnia 2014

Rozdział 18



Kurwa!
-Ym.. ja? Biorę kąpiel..- mówię i wciskam pedał gazu, uśmiecham się, gdy słyszę jak Nathan nabiera powietrza
-Tak beze mnie?- pyta na co chichoczę
-No widzisz, trzeba było zostać ze mną, może miałbyś tą przyjemność- mruczę- A teraz przepraszam cię, ale muszę umyć plecy- śmieje  się
-Już do ciebie jadę, za pięć minut powinienem być
Cholera, nawigacja wskazuje, że z tego miejsca do mojego domu jest ponad dwadzi8eścia minut, jak on do cholery to zrobił?
-Ale nie ma mnie w domu- odpowiadam- jestem u Zayn’a
-To zaraz będę, piękna.
Nim zdążam zaprotestować i powiedzieć mu, że ma nie przyjeżdżać dupek się rozłącza.
Przełączam połączenie na Malik’a i niemal wrzeszczę do słuchawki:
-Sykes do ciebie jedzie, jak się pojawi powstrzymaj go, wejdę tylnimi drzwiami!
-Dobrze, co konkretnie mu powiedziałaś?
-Biorę kąpiel, niech będzie łazienka na drugim piętrze, obok pokoju w którym często śpi Lilly na kacu- wyjaśniam
-Dobrze, siedzisz w wannie już trzydzieści minut
-Okay, za parę chwil będę- odpowiadam i przerywam połącenie.
W takich chwilach naprawdę dziękuje losowi, że postawił na mojej drodze Malik’a i resztę całej tej popieprzonej rodzinki.
Może i jestem sierotą, bo moi rodzice nie żyją. Może wychowałam się w sierocińcu, ale gdyby nie to nigdy bym nie poznała Lilly i Zayn’a. Moich przyjaciół od zawsze, to z nimi jestem w najlepszych kontaktach.
Oczywiście jest jeszcze Harry i Justin, ale to inna historia, przyjaźń nimi dopiero parę lat, wcześniej nawet się nie tolerowaliśmy, kłóciliśmy.
Już po chwili parkuje z tyłu domu Malik’a, niestety widzę również samochód Nathan’a.
Wybiegam z samochodu i otwieram drzwi.
-Aria bierze kąpiel, poczekaj, a do ciebie zejdzie..- słyszę zdenerwowany głos Malik’a
-A czemu nie mogę poczekać na nią na górze?- pyta Nathan
Dalszej wymiany zdań nie słyszę, ponieważ rzucam kartką papieru w Harry’ego, przez co odwraca się i zauważając mnie, wie co musi zrobić.
Wstaje z kanapy i podchodzi so Sykes’a.
-Może napijesz się piwa?- pyta kędzierzawy i obejmuje ramieniem Nathan’a i niemal siłą ciągnie go do kuchni.
Posyłam chłopakowi dziękujące spojrzenie i przebiegam przez salon, by wejść po schodach.
Biegnę wzdłuż korytarza i niczym huragan wpadam do łazienki, niemal zderzając się z półką z kosmetykami.
Towarzyszy temu głośny huk, więc wiem, że słychać to doskonale na dole.
Szybko rozpinam bluzę, oraz spodnie i upycham ubrania w szafce. Buty oraz bieliznę, chowam w szafce na chemie i owijam się białym, puszystym ręcznikiem.
Odkręcam klan i nalewam wody do kubka, a następnie polewam swoje włosy, parę razy i lekko zwilżam ramiona, oraz nogi.
Przyglądam się w lustrze i otwieram drzwi łazienki, których przez pośpiech nawet nie zatrzasnęłam.
Niemal od razu wpadam na czyjąś, dobrze zbudowaną sylwetkę.
-Te drzwi były ciągle otwarte? Czemu ja tam nie wszedłem?- pyta Sykes, a ja przewracam oczami
-Czego chcesz? Przez ciebie, musiałam skończyć kąpiel..- udaje niezadowoloną, w rzeczywistości skaczę jak dziecko z radości, że mi się udało.
-Mogłaś zaczekać na mnie- rusza sugestywnie brwiami, na co tylko głęboko wzdycham i spoglądam na uradowaną twarz Malik’a, posyłam mu uśmiech zwycięstwa.
-Spieprzaj!- warczę- Na wyścigach pewnie były jakieś dziewczyno podobne cosie, czemu na nich  się nie wyżyłeś?- kpię
-Jakoś tak szybko się zmyłem- burczy
-Przegrałeś?- śmieje się
-Ja? Przegrać?  Nigdy, oczywiście, że wygrałem- chwali się. no co ty bufonie nie powiesz?
-Jaki ty skromny- burczę i przeciskam się obok niego, ale skubany chwyta mój ręcznik, i mój krok skutecznie mnie go pozbawi - puszczaj ten cholerny ręcznik- warczę
-Czemu jesteś taka wściekła, co?- pyta lekko ciągnąc
-Zły dzień- uśmiecham się sztucznie, a dopiero po chwili ogarniam, że widzi on tylko moje plecy- Zayn, zrób mu coś, ponieważ chciałabym się ubrać, a ten dupek dość mocno trzyma ręcznik- warczę, na zupełnie rozbawionego tą sytuacją chłopaka.
~*~
Od tamtej sytuacji minął tydzień.
Po tym jak pokłóciłam się ze Sykes’em, że nic nie potrafi zrobić porządnie, tchórz nie odzywa się do mnie.
A proszę cię bardzo! Nawet mi trochę lepiej, ale wiem, że muszę dowiedzieć się więcej, by łatwiej można było rozbić jego „gang”, który nie potrafi nawet złapać dziewczyny, i ufa owej dziewczynie tylko dlatego, ze przespała się ze Sykes’em. To jest żałosne.
Dla nas pracują dziesiątki ludzi, a nie wiedzą nawet jak mamy na imię, a tym bardziej jak wyglądamy..
O interesach rozmawiamy za zamkniętymi, dźwiękoszczelnymi drzwiami, z monitoringiem.
Nie rozumiem jak to możliwe, że cała spółka Sykes’a jakkolwiek przeżyła do teraz..
Jeżeli oni myślą, że zniszczą jakikolwiek moją rodzinę, to naprawdę muszą mieć nie równo pod sufitem.
Leżę właśnie na trawniku, z butelką szkockiej w ręku i napełniam swój organizm alkoholem.
Nie wiem nawet dlaczego, ale po prostu muszę się napić, tak porządnie, ponieważ zbyt dużo mam ostatnio na głowie.
W dodatku Lilly podobno ma na oku pewnego chłopaka i już nie długo ma mi go przedstawić…
Niech się biedak boi, bo ja łaskawa nie jestem, a Malik równie wymagający co i ja.
Jeżeli nie pokarze, że zależy mu, chodźmy w najmniejszy sposób, na mojej małej, dostanie kulkę w łeb, albo w zęby.
Kolejny łyk trunku płynie po moim przełyki i rozgrzewa organizm napełniając mnie szczęściem.
Słońce grzeje moją twarz, mamy przecież ostatni tydzień maja, a to nie jest normalne w Londynie..
No nic, trzeba cieszyć się słońcem, póki jest.
Ale gdy na moje zamknięte oczy pada cień, otwieram je szybko by zobaczyć te cholerne niebiesko-zielone tęczówki Sykes’a.
-Pobudka, piękna- śmieje się
-Nie spałam pacanie. Co ty tu do cholery robisz?- pytam
-Wstawaj piękna, musimy coś załatwić
-A na cholerę ja ci do tego potrzebna?- pytam i znów upijam łyk trunku.
Chłopak kładzie się obok mnie na trawie i wyrywa mi butelkę, przykładając ją do swoich ust i pociąga kilka łyków, ignorując moje krzyki by oddał mi butelkę.
-Pamiętasz kiedyś tam naszą rozmowę o rodzicach?- pyta
To było bodajże na tej nieszczęsnej kolacji, i dzień po.
-Nie- mówię, na co chłopak chichocze.
-No nic, moi rodzice przypomnieli sobie o moim nędznym istnieniu i wręcz żądają, bym odwiedził ich w ten weekend- opowiada
-Po cholerę mi to mówisz?- pytam i siłą wyrywam butelkę.
-Ponieważ moja matka myśli, że mam już narzeczoną..- mruczy pod nosem
-Żartujesz? Żadna dziewczyna cię nie zechce, a by być twoją żoną…?- śmieje się głośno- nie masz szans- kpię, na co chłopak zaciska swoje pięści.
-Może i nie  mam szans, ale ty również..
-Co masz przez to na myśli?- pytam, siadając
-Nikt cię nie zechce, będziesz sama, bo odpychasz ludzi..
-Nie odpycham ludzi, po prostu nie wierzę w takie gówno jak miłość..- znów upijam Whiskey
-No niech ci będzie..- kapituluje i również siada.
-Dalej nie  rozumiem po cholerę mi o tym mówisz, po co w ogóle do mnie przyszedłeś? Myślałam, że twoje ego nie zniosło paru moich słów i obraziłeś się jak rozpieszczony bachor..
-Nie obraziłem się, po prostu krytykujesz mnie za to, że jej nie złapałem, że nie zdjąłem kominiarki, albo że jej nie dogoniłem… Ciekawy jestem czy ty byś sobie poradziła… Prawdopodobnie zgubiłabyś się w tym lesie, ale na pewno byś jej nie dogoniła- mówi pewnie.
A byś się zdziwił, kochaniutki..
Mam na pewno więcej odwagi i mózgu niż ty i ta twoja banda…
W  odpowiedzi tylko prycham głośno.
-Do rzeczy Sykes, po co tu jesteś?
-Bo muszę jutro przedstawić rodzicom moją narzeczoną..- mówi
-i.…?
-To ty nią jesteś.
________________
Jeśli przeczytałaś/eś, zostaw komentarz. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie motywacja do dalszej pracy
KOMENTARZE, KOMENTARZE, KoMeNtArZe! Naprawdę proszę o KOMENTASZE!
Są dla mnie cholernie ważne, naprawdę, a ostatnio robi mi się smutno, bo strasznie, STRASZNIE zmalały.
Wejść jest dużo, a komentarzy brak.
Rozumiem, są wakacje, ale ludzie no, nawet ja znajduje czas na komentowanie, a komentuje KAŻDY blog, który mi się podoba, a ostatnio jestem dość zabieganą osobą.
Mimo to siedzę przy komputerze i piszę DLA WAS, bo chcę BYŚCIE byli SZCZĘŚLIWI i ZADOWOLENI!

41 komentarzy:

  1. Chce by juz wyszło na jaw ze ari jest ta dziewczyną

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowne cudowne cudowne 3 razy tak zapraszy dalej.... Jeku czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  3. Superrrrrrrrr <333 To nas zaskoczyłaś , ostatnie zdanie :))))))))wowowoowow najlepsze . Zapraszam do siebie ... http://iminheavenblog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. super! już nie mogę się doczekać następnej części!!! weny życzę!! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudny rozdział !
    Czekam na więcej ;)
    Asikeo^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Cuuudowne <3
    neext:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Cóż za akcja z łazienką :D
    No i ze Aria narzeczona Sykesa? Kiedy były zaręczyny hahah :)
    Cudny rozdział :>

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny swietny!

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne swietne!

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Zajebisty rozdział :-). Czekam na next :-*

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozdział jest świetny ;) Dobrze, że Nathan jej nie przyłapał ;3
    Co do komentarzy- trochę przesadzasz. Moim zdaniem, nie którym może się nie podoba ta historia tak jak DNS. Co do tych wakacji połowę ludzi wyjechało. Mogą nie mieć Internetu. Jest wiele powodów.
    Jednak to jest moje zdanie. Jeśli Cię uraziłam albo coś to przepraszam ale ja zawsze mówię to co myślę xd
    Tak więc życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  13. To jest komentarz ! Ugh....świetne :> rozpisalam się na nowym dns więc nie będę męczyć ;) weny życzę Ola ;))

    OdpowiedzUsuń
  14. Boski ;) czekam na kolejny :D pzdr ruda :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Boooooooooskie ;***

    OdpowiedzUsuń
  16. Wspaniały rozdział!!! Już się nie moge doczekać poznania rodziców Nathana przez Arie bo pewnie pojedzie z nim w koncu bo jak by mogla nie:* W sumie troche mnie wkurza ze tak ciagle go krytykuje a dla niej byloby przesrane jakby ja zdemaskowali ale jak chce tak robi
    Kocham ten blog :D Czekam na następny rozdział i mam nadzieje ze duzo sie bedzie dzialo u rodzicow Nathana*-*

    OdpowiedzUsuń
  17. Haha zajebiste ;* będzie ciekawie..

    OdpowiedzUsuń
  18. Ekstra Jak zawsze ;);* lila

    OdpowiedzUsuń
  19. Wiem ze zawsze pisze to smo ale brak slow. Cudowny rozdzial~Andzela

    OdpowiedzUsuń
  20. Super :* Fajny rozdział i weny rzyczę :*

    OdpowiedzUsuń
  21. Super rozdział! Weeeny życzę! / Emma
    rąk Wi-Fi więc nie napisałam dużo :(

    OdpowiedzUsuń
  22. świetne jak zxawsze <3333

    OdpowiedzUsuń
  23. Jesteś Boska *.* <3
    Narzeczona, mrau ^.^
    To kiedy ślub? :3 <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo faaaajne ale, jedynie co nie podoba mi sie to te imiona.. Milo sie to czyta, wyroznia sie od innych opowiadan. Gratuluje :* i powodzenia w dalszym pisaniu;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak zawsze rozdział wspaniały ;* Czekam z wytęsknieniem na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  26. Oj ale Sykes załatwił Ari biedna. Dobrze że udało jej sie zdążyć przed Nathan'em. Rozdział boski jak zawsze. Weny życzę <3 :*

    OdpowiedzUsuń
  27. rozdział boski.. to opowiadanie ma coś w sobie że jak zaczniesz czytać to cały czas chcesz więcej i więcej heh... kocham to opowiadanie <333

    OdpowiedzUsuń
  28. wiesz, mam taką sugestię. Może skończ najpierw pisać jednego bloga a później bierz się za kolejnego :)

    OdpowiedzUsuń