piątek, 4 lipca 2014

Rozdział 13



Matt patrzy na naszą dwójkę z szatańskim uśmiecham, ale nic nie mówi.
-To ja będę się zbierać- wstaje pewnie
-Pozdrów przyjaciółkę- mruga do mnie Matt
-Nie rób sobie nadziei- zaczynam- Szuka księcia, a nie mechanika- uśmiecham się wrednie- Ale zawsze możesz być opcją awaryjną- Nathan śmieje się, a Matt odwzajemnia mój uśmiech
-Do usług, ale chętnie ją poznam- mówi pewny Matt
-Może kiedyś- wzdycham i wychodzę z pomieszczenia.
Nie muszę się odwracać by wiedzieć, że Sykes idzie za mną.
***
-Jestem!- krzyczę, gdy tylko wchodzę do domu Malik’a
-Jest na górze- woła z salonu Justin
Ach te bezuczuciowe bestie… Uwielbiam je.
Kieruje się po schodach na piętro i wchodzę do pokoju, w którym powinna być moja przyjaciółka.
Otwieram drzwi i widzę ją leżącą na łóżku, odwróconą do mnie plecami.
-Spieprzaj Aria, nie chcę o tym rozmawiać…- warczy
-No to będę musiała wypić to sama…- mruczę, a dziewczyna od razu się odwraca i dostrzega -butelkę Jack’a Daniels’a, uznałam, że wino będzie bezcelowe, nie da się nim szybko napić..
-Może jednak zostaniesz?- pyta, a ja się uśmiecham i siadam na łóżku obok
-Kim był teraz?- pyta
-Danny, dwadzieścia dwa lata, poznałam go na tej imprezie na której byłyśmy w tamtym tygodniu. Myślałam, że wreszcie będzie to jakiś chłopak na dłuższy czas, ale gdy tylko się przespaliśmy powiedział, że szukał wrażeń…- łka.
Lilly może jest w najlepszym gangu w Londynie, ale mimo to jest bardzo wrażliwą osobą. Wierzy w te wszystkie bzdury o miłości i przez to cierpi.
Ten mały stworek potrafi być chamski, wredny, wkurzający, ale jest również wrażliwy, czuły i empatyczny. Dlatego zawsze  robię wszystko by ją ochronić, jest przecież moją siostrą już od prawię dwudziestu lat.
Przytulam do siebie szatynkę, tak mocno jak tylko potrafię.
-Muszę się napić- wzdycha, na co ja lekko się uśmiecham i podaje jej butelkę, którą szybko odkręca i wypija parę łyków
-Mam jeszcze.- zaczynam
-Lody? Powiedz, że masz lody- piszczy
-Mam lody- uśmiecham się i wyciągam je z papierowej torby.
-Kocham cię- wyznaje przyjaciółka
-Ja ciebie też- uśmiecham się
-Pyszne- odpowiada, gdy zajada się lodami
-Zostawiam ci do towarzystwa Jack’a, lody, na dole jest jakiś film. Za godzinę wracam, a potem może impreza?- pytam, a dziewczyna kiwa głową- wracam za godzinę, muszę coś załatwić.
Nie czekając na odpowiedź dziewczyny wychodzę i schodzę na dół.
-Ruchy! Sprawa jest!- krzyczę na chłopaków siedzących leniwie na kanapie
-Co robimy?- pyta Harry
-Jedziemy do „Pandemonium”- wyjaśniam
Zayn wyłącza telewizor i już po chwili wszyscy siedzimy minivanie, który jest tylko do jazdy na misję i jedziemy do klubu.
***
-W czym ci pomóc laleczko?- wytatuowany barman patrzy się prosto na mój biust, przez co przewracam tylko oczyma.
-Danny, znasz go?- pytam bez ogródek
-Może znam, może nie- droczy się
-Słuchaj- przyciągam go gwałtownie za koszulkę- mam pewne sprawy do załatwienia z tym śmieciem, więc radzę po dobroci powiedzieć gdzie go znajdę, zanim z tobą też będę musiała coś zrobić!- syczę głośno.
-Powinien być przy stoliku numer pięć- jęczy barman
-Dziękuje- uśmiecham się serdecznie i poprawiam moje okulary przeciwsłoneczne.
Nie mogę sobie pozwolić by ktokolwiek mnie rozpoznał, więc jak zawsze na jakiekolwiek misje mam na sobie czarną bluzę z kapturem i okulary.
Chłopacy kręcą się gdzieś po klubie, udając, że są na imprezie, by ewentualnie odsunąć podejrzenia od naszej grupy.
Pewnym krokiem idę przed siebie, w stronę owego stolika.
Jest tam, zadowolony i pewny siebie, obmacując dwie plastikowe laleczki Barbie.
Danny?- nachylam się nad stolikiem, patrząc prosto na niego
Tak, ale teraz już mam towarzystwo kwiatuszku- rzuca i wraca do swojego jakże interesującego zajęcia.
Prostuje się gwałtownie i wyciągam zza spodni mój pistolet.
Wszyscy wokół zamierają, a muzyka po chwili cichnie.
Celuje coltem w Danny’ego i już mam szczekać, gdy nasuwa mi się pewna myśl.
-Chciałam zabić tylko ciebie Danny…- mruczę, ale wiem, że doskonale mnie wszyscy słyszą- ale te dwie pannice wyglądają tak kusząco, że nie mogę się powstrzymać- uśmiecham się i strzelam prosto w głowę, jednej blondynie.
Krew pryska na mnie, Danny’ego i drugą Barbie, która wrzeszczy jak opętana.
-Słuchaj słoneczko, jeżeli nie chcesz skończyć jak twoja przyjaciółeczka to wstań grzecznie i spierdalaj- mówię patrząc prosto na nią.
Zdruzgotana dziewczyna ucieka szybko, na co ja tylko się śmieję.
-Cczego odemnie chcesz?- pyta mięśniak
-Och Danny, Danny… taki odważny, a boi się małej dziewczynki?- kpię
-Kim ty do cholery jesteś?- pyta
-Twoim koszmarem- odpowiadam i strzelam. Kula trafia w jego podbrzusze, ale nie zabijam go- chętnie bym się pobawiła z tobą jeszcze byś trochę pocierpiał, ale nie mam czasu, po za tym, za dużo tu osób- śmieje się- pożegnajmy się Danny. Więc cześć- uśmiecham się i strzelam.
Kula przebija jego głowę na wylot, krew tryska ponownie, a ja czuje chorą satysfakcję.
-Niech ktoś sprzątnie tego śmiecia- rzucam i lekko przetrzepuje swoją bluzę i spodnie- świetnie, moje ulubiona Jeans’y- mówię i chowam pistolet powrotem za plecy.
Patrzę na gapiów z uśmiecham. Są przerażeni, co mnie cieszy. Niech wiedzą kto tu rządzi.
-Kim jesteś?- słyszę za plecami czyjś krzyk. To ta Blondi, której kazałam uciekać- zabiłaś moją siostrę- płacze
-Ale mnie wkurwiają takie osoby… dać im szanse na życie ale jej nie wykorzystują, jak przykro- wzdycham- pozdrów siostrę- mówię i jej również pakuje kulkę
Jeszcze raz rozglądam się, po czym szybko wychodzę i wsiadam do samochodu by odjechać z piskiem opon.
***
Gdy po godzinie wraz z Lilly wracam do pandemonium Harry i Justin są już nieźle wstawieni.
Moja przyjaciółka wie co zrobiłam całkiem krótki czas temu, wiedziała, że tak postąpię. Nie pozwolę żyć osobie, która krzywdzi mojego stworka.
-Aria, ta akcja była mistrzowska- komentuje Zayn
-Dziękuje, ale naprawdę szkoda mi tych spodni..- wzdycham- były wygodne…
-Aria.. to były moje spodnie- marudzi dziewczyna.
Myślałam, że rozszarpie mnie dziś paznokciami, gdy tyko wpadłam do domy Malik’a w takim stanie.
Bardziej przejęła się stanem materiału, niż moimi czynami, co mnie naprawdę rozbawiło.
Następnie przez całą drogę do mojego domu marudziła, że muszę odkupić jej te spodnie, a ja dla świętego spokoju się zgodziłam.
-Dziewczyny…- wzdycha Zayn i upija łyk swojego trunku
-Aria, nie zgadniesz kto tu się pałęta- przy nas po chwili pojawia się Justin- twój chłopak- śmieje się
-Co?- pytam
-No jak on tam ma, nasz wróg, bardzo zły człowiek- chichocze
-Nathan?- pytam, a on kiwa głową- ale jesteś pijany- komentuje, gdy chłopak ledwo co staje na nogach.
-Możliwe…- chichocze, a ja przewracam oczami
-Lilly, co ty na to by również coś wypić?- pytam
-A z wielką chęcią. Musimy jakoś udoić śmierć tego dupka, prawda?- pyta.
-Oczywiście- uśmiecham się i upijam kiliszek wódki, a przyjaciółka idzie w moje ślady.
Pięć kieliszków później zostaje wyciągnięta na parkiet przez bardzo wesołego Harry’ego.
W rytm muzyki nasze ciała ocierają się o siebie nawzajem.
Jestem pewna, że gdyby nie alkohol w moich żyłach nigdy bym nie zatańczyła z Harry’m i to w ten bardzo erotyczny sposób, ale przecież jesteśmy tylko przyjaciółmi.
Gdy piosenka się kończy zostawiam kędzierzawego samego i podchodzę do barku.
-Jeszcze raz..- mruczę- muszę się upić- dopowiadam, a barman tylko uśmiecha się do mnie, i znów patrzy się na mojej cycki, które teraz są o wiele bardziej widoczne niż spod czarnej bluzy.
Nie mam nawet ochoty mu zwracać uwagi.
-Aria? To ty?- po mojej prawej słyszę czyjś głos, nawet się nie odwracam by wiedzieć do kogo należy
-A co? Ślepy jesteś?- warczę, na co chłopak się śmieje.
-Miałaś pocieszać Lilly, jak widać mnie okłamałaś- wyrzuca mi
-Stary, laska chciała po prostu od ciebie uciec- drwi drugi, co skłania mnie do obrócenia się. Matt.
-Przejrzałeś mnie, Matt- sięgam po kiliszek i wypijam go na raz- a tak naprawdę to Lilly, gdzieś tam tańczy- mówię.
-Długo już tu jesteś?- pyta Matt
-Przyjechałyśmy z Li, jakieś czterdzieści minut temu, a co?- odpowiadam.
-To dobrze- mówi Nathan
-Coś się stało?- pytam
-Ponad dwie godziny temu było tu zabójstwo- wyjaśnia Matt. Co ty kurwa nie powiesz?
-Co?- udaje zdziwienie.
-Ta laska, pierwszy raz pokazała się, znaczy zabiła publicznie. I to trzy osoby- mówi z zachwytem Nathan, widocznie jest pod wrażeniem
-Nie docenialiśmy tej dziewczyny. Nie bała się wejść tak po prostu do zatłoczonego klubu i zabiła. Nie przejęła się tym, że ktoś mógł ją złapać bądź rozpoznać. Weszła, zrobiła co miała i efektownie wyszła- dopowiada Matt.
-Czekajcie, byliście tu wtedy?- pytam
-Tak- odpowiadają obaj. O kurwa!
-Widzieliście ją?- pytam.
-Tak, ale miała ciemne okulary i kaptur, nie było widać jej twarzy- wyjaśnia Matt
-Czyli jej nie rozpoznaliście?- upewniam się
-Nie…
-Jesteście pojebani- skoro mam już pewność mogę udawać dalej
-Co?!- bulwersują się obaj
-Była tu, mogliście ją kurwa złapać i po problemie…- wzdycham.
-Laska bez chwili zawahania zabiła trzy osoby, miała broń, nie mogliśmy ryzykować- Mówi Matt
-A po za tym nie pomyśleliśmy o tym- dołącza Nathan, przez co Matt gromi go spojrzeniem
-Banda kretynów- szepczę do siebie.
I to oni są moją konkurencją? Naprawdę czy ktoś robi sobie ze mnie żarty?
________________
Jeśli przeczytałaś/eś, zostaw komentarz. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie motywacja do dalszej pracy
Hejunia Wam : )
Jak tam lecą wasze wakacje? Kate zamula od wczoraj w domu, za oknem tak duszo, że nie ma się na nic ochoty, a tym bardziej wyjść na dwór, bo stopić się można.
Wam też dopisuje pogoda? Jeśli nie to mam nadzieje, że w najbliższym czasie, będziecie również mieli słoneczko : )
Co do rozdziału, to całkiem dobrze mi się go pisało, a zwłaszcza scenę w Pandemonium ( zaczynam się zastanawiać nad pójściem do psychologa, bo to nie jest normalne O.o)
Co myślicie o Arii? Ja nie wiem dlaczego, ale strasznie podoba mi się ta postać.  Ma swój charakterek i niektóre moje cechy ( nie bójcie się, ja nie zabijam!)
A więc nie wiem co napisać..
A niech będzie.. pochwale się, a co mi tam!
Przed chwilą( dosłownie) zamówiłam sobie trylogię delirium, czytał ktoś? Polecacie?
Ja zrezygnowałam z Diabelskich Maszyn, bo niestety wiem co się dzieje, przez niektóre spoliery na fb i wybrałam tę sagę, bo nie ukrywam zainteresowała mnie.
Już sobie idę i nie przynudzam.
Do następnego!- Kate

26 komentarzy:

  1. Rozdział super :3 Wakacje mogą być ujdą w każdym razie XD Jak dla mnie Aria to postać bardzo wyrazista i podoba mi sie jej temperamencik :D Pozdrawiam ~ Karolina

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej :-) Pierwzzy raz tutaj komentuje. Twoje obydwa blogi są świetne (czytałam). Mam nadzieję na szybkie pojawienie się nowych rozdziałów. Chciałabym tylko zwrócić uwagę na jeden błąd którego nienawidzę i gdy go widzę chce sobie powyrywać włosy z głowy. Nie piszę się chłopacy tylko chłopcy. Za wszelkie błędy przpraszam piszę na telefonie. Jak już mówiłam blog mi się strasznie podoba i nie mogę się doczekać następnej części. Życzę dalszej weny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział, uwielbiam Arię <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Zajebisty. Ari rozjebała system xD czekam na next i weny skarbie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. rozdział jak zawsze super ^^ czekam na next i życzę weny :D a co do trylogii to czytałam tylko 1 cz. i choć troszkę mi sie dłużyło czytanie tego to bardzo mi się podobało ^^ więc życzę miłej lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham <3
    Nie mogę się doczekać kiedy Nathan dowie się kim jest Aria XD <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział jest świetny ;3 uwielbiam te sceny gdy ktoś kogoś zabija. Chyba razem wybierzemy się do tego psychologa ;D
    Ari rzeczywiście ma swój charakter :)
    Czekam na kolejny rozdział ;>

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział świetny ;) Miłego pisania :

    OdpowiedzUsuń
  9. Aaaaa!!!! <3 Cudo :3 Haha końcówka najlepsza :D Zaczynam czuć sympatię do Matt'a :D Haha całkiem fajny koleś z niego :P Rozdział jest genialny serio :) Jak ty to robisz, że wychodzą Ci one aż tak dobre:3 Czekam na kolejny i proszę pisz go dalej ja czytam każdy rozdział i będę czytać go do końca na pewno, bo to ty go piszesz :) Pozdrawiam i życzę miłych wakacji aż do następnego rozdziału :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Aria! Nathan i Max jakie ciotyyyyy.... Gratuluję, super rozdział, co tu dużo pisać:) WENYYYYYYYYY/ emma

    OdpowiedzUsuń
  11. Super :D
    a scena w klubie najlepsza ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Super !!! :D nie mogę się doczekać nexta :D
    Do NN WENY <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie no akcja z zabójstwem jest genialna :) A Nathan i Matt mnie rozwalili..Jacy zachwyceni :>
    Świetny rozdział :D
    Całuski :*** ♥

    OdpowiedzUsuń
  14. Boskie ;) kocham to opowiadanie :D czekam na nexta ;) pzdr ruda :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Cóż rozdział jest okej. Tylko mam jedno ale. Hmm, jeśli dochodzi do zabójstw, jest powiadamiana policja, prawda? Więc na pewno klub został by zamknięty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym opowiadaniu chciałam pokazać, że są jeszcze takie miejsca na ziemi, w których takie sytuacje są normalne.
      W ten sytuacji ktoś po prostu. "sprzątanie "i po sprawie..

      Usuń
  16. Super rozdzialik ! <3
    Weny i do nn :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Boskie jak zawsze :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Boskie kocham to opowiadanie i Ciebie . Weny życzę i pozdrawiam/ Weronika :* <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Na koniec beda razem?

    OdpowiedzUsuń
  20. No co tu dużo mówić. Jednym słowem, zajebisty! ~Andzela

    OdpowiedzUsuń
  21. hehehehe kochanie to jest cudowne do nn weny

    OdpowiedzUsuń