środa, 2 lipca 2014

Rozdział 12



MUZYKA
 
Otwieram swoje drzwi nim zdąży zrobić to Nathan i wysiadam z samochodu.
Warsztat do przeciętnych nie należy. Gołym okiem widać, że właściciel biedny nie jest, jest tu mimo wszystko schludnie i luksusowo, co jest dziwne, bo przecież to warsztat…
Te pieniądze włożone w wystrój, mogły by pójść na części samochodowe, bądź sierocińce.
Eh… strata pieniędzy..
-Podoba ci się?- mruczy mi nad uchem Nathan
-Ujdzie w tłoku- również mruczę- czyj to warsztat?
-Mój- odpowiada
-Twój?- pytam
-Mój- mówi dumnie
-Jesteś popapranym dupkiem- wytykam
-Co? Dlaczego?
-Zamiast wydawać pieniądze na dekoracje warsztatu mógłbyś je wydać na sierocińce, domy -dziecka lub jakieś stowarzyszenia charytatywnie- stukam palcem w jego klatkę piersiową.
-Nie wiedziałem, że jesteś taka..- zaczyna
-No? Jaka?
-..dobra?- śmieje się
-Och, spieprzaj- uderzam go po głowie
-Co to było?- pyta
-O co ci chodzi?
-Uderzyłaś mnie po głowie i zażartowałaś..
-No i..?- unoszę brew
-Lubisz mnie- śmieje się
-Co? Nie!- protestuje
-A właśnie, że tak- droczy się lekko przysuwając do mnie
-Śnij dalej- ripostuje i delikatnie odpycham jego ciało od swojego.
-Ja i tak wiem swoje, lubisz mnie i nie chcesz się do tego przyznać.
-Niby dlaczego tak twierdzisz?
-Bo..- zaczyna, ale nie kończy, jednym płynnym ruchem przyciąga mnie do siebie i wpija się w moje usta.
Oszołomiona otwieram szeroko oczy.  Zarzucam dłonie na kark brunetowi, a jego od razu wędruję po moich plecach, zatrzymując się na moich biodrach, palcami kreśląc na nich jakieś wzorki.
-Bo, tak właśnie mnie całujesz- mruczy i ponownie całuje moje usta.
Z lekkim uśmiechem na twarzy wzruszam tylko ramionami i odwzajemniam kolejny pocałunek.
-Kurwa, Nathan. Jak przyszedłeś tutaj tylko po to by popieprzyć się z laską, to nie przy ludziach, jeszcze nam się chłopacy napalą- słyszę czyjś głos za plecami i niemal od razu odpycham Sykes’a od siebie.
Sykes, jak i jego koleżka śmieją się cicho z mojej reakcji.
-Spieprzaj Matt- mówi Nathan i znów próbuje mnie do siebie przyciągnąć, nie chętnie mu na to pozwalam.
Nie lubię takich sytuacji, w których facet chce pokazać swoją pozycję. To moim skromnym zdaniem jest żałosne.
-Nawet nas nie przedstawisz?- pyta Matt
-A niech ci będzie- wzdycha- Matt, to jest Aria, Ario to jest mój durny, popieprzony, z księżyca wzięty, nie wiem jakim cudem, ale to mów przyjaciel- wzdycha.
By zrobić mu trochę na złość, postanawiam się podroczyć.
-Co ty od niego chcesz?- pytam- a tobie by było miło gdyby on tak o tobie się wyrażał?- staram się utrzymać powagę, co o dziwo mi wychodzi
-O właśnie, słuchaj swojej dziewczyny- Matt szybko załapuje o co mi chodzi
-Nie jestem jego dziewczyną- prostuje szybko
-Przyjaciółka?- pyta Matt
-Nie- odpowiadam
-To kto?
-Najgorszy koszmar- szepczę, ale mam pewność że obaj mnie dobrze słyszą.
-Oj nie żartuj, nie wyglądasz nawet na osobę, która zabiłaby muchę- śmieje się Matt.
To się kurczę jeszcze zdziwisz…
Ale ma racje, nie zabijam much. O ohydne…
-Moja słodka Aria- Nathan chyba podejmuje moją grę i chwyta mnie za policzki, lekko za nie ciągnąć. Szybko je strzepuje i warczę
-Zabieraj te łapska!- piszczę
-Chciałabyś- mruczy- trudno mnie się pozbyć
-Tu  ma racje, jest jak jakiś lep, przykleił się do mnie i już tak parę lat się ciągnie- śmieje się Matt.
-Zamknij się!- warczy ze śmiechem Sykes
-Czekaj… Aria?- pyta a ja kiwam głową- to o tobie ten chłopak obecny tutaj- pokazuje na Sykes’a- mówi jak nakręcony od paru dni? Aria to.. Aria tamto… Aria jest taka piękna… Aria jest ciekawa… Nigdy nie spotkałem takiej dziewczyny… taka niewinna…- wylicza.
Wybucham głośnym śmiechem i wydostaje się z uścisku Sykes’a, a raczej on sam mnie puszcza, po to by zacisnąć ręce w pięści.
-O Nathan’ek staje się czerwony- drażni się Matt.
Już lubię tego chłopaka. I z tego co widzę, on tak samo jak ja lubi denerwować swojego przyjaciela, z tą różnicą, że ja muszę zdobyć informacje i zabić Sykes’a, nic do niego nie czuja, a Matt jest jego przyjacielem.
Szybko potrząsam głową by ukryć niepotrzebne myśli i zająć się swoim zadaniem, które nawiasem mówiąc nie wychodzi mi specjalnie.
Do jasnej cholery, wczoraj poszłam do łóżka ze Sykes’em, a miałam tego nie robić. Już widzę moją rozmowę z  Lilly, i jej przechwalanie się, że miała racje, że wylądujemy w łóżku.
-Spierdalaj Matt- warczy Nathan- idź się gdzieś czymś zajmij
-Nie, poczekaj. Ja chętnie posłucham co jeszcze o mnie mówiłeś- uśmiecham się
-Widzisz, dziewczyna jest ciekawa, seksowna i robi ci na złość. Już cię lubię- mówi do mnie
-Wzajemnie- odwzajemniam szczery uśmiech.
-Nathan, musimy porozmawiać- poważnieje Matt odczytując treść swojego Sms’a- chodźmy do gabinetu. Arią ktoś się zajmie
-Nie, ona idzie z nami
-Nie sądzę bym była tam potrzebna- próbuje wiarygodnie pokazać mu, że mnie to nie obchodzi
-Ufam ci- szepcze
-No zgoda, ale by nie było później na mnie- wzdycha Matt i kieruje się w stronę, z której przyszedł.
Nathan kładzie swoją dłoń na mojej tali i również kieruje mnie w tamtą stronę.
Dziwne, znamy się tylko tydzień, a Sykes mi już ufa. To niezbyt mądrze na osobę jaką jest…
Po za tym to bardzo źle, że mi ufa, ponieważ przez jego ufność niedługo zginie…
-Mamy problem- zaczyna Matt, gdy tylko Nathan zamyka za nami drzwi
-Rozwiń to- poleca Sykes
-Właśnie dostałem sms’a, że jakaś laska wkroczyła sobie do jednego z burdeli i po prostu rozstrzelała Matt’a- mówi- to nie koniec, jej wspólnicy zupełnie rozwalili samochody stojące wówczas przed budynkiem.
-Jak zepsuli? Nikt nie zauważył tego, że coś nie tak z samochodami?- pyta lekko zdenerwowany Sykes
-Nie, ponieważ wyjęli jakąś część, bez której samochód nie pojedzie i zastąpili ją elektroniczną, zawirusowaną wersją. Pięć samochodów, krótko mówiąc nadaje się na złom, mamy jednego gościa mniej i tracimy w oczach innych- lamentuje Matt.
-Co za suka!- klnie Nathan. No dzięki!- dlaczego dopiero teraz się pojawili? Ile ich jest, wiesz coś na ich temat?
-Mało, żądzą Londynem od lat, a nikt nie zna ich tożsamości, świetnie się maskują i wtapiają w tłum, wiem, że jest ich pięć, jedna dziewczyna i czterech chłopaków.
Świetnie, jeszcze z mojej Lilly zrobili chłopaka, pięknie… Ona wydrapie wam oczy jak się tylko dowie.
-Dlaczego wcześniej o niej nie wiedziałem? – pyta Nathan
-Uznałem, że jest niegroźna, bo przecież co może zrobić nam dziewczyna?- kpi
-No właśnie- dopowiada Nathan
Może bardzo dużo, niedługo się przekonacie- myślę.
-Mówię ci o niej teraz, bo dziewczyna jednak bardzo nam namieszała- dopowiada Matt
-Gdybym wiedział wcześniej, jakobym się przy niej pokręcił, zbajerował.. - śmieje się Sykes, teraz to mnie wkurza- złamałaby się
-Przepraszam, że się wtrącam..- staram się powiedzieć to najdelikatniej- ale po pierwsze, nie wiesz kim ona jest, po drugie, z tego co słyszę dziewczyna nie należy to strachliwych, więc pewnie chłopaków owija wokół palca, po trzecie, ona na pewno zna twoją tożsamość , bo zbytnio się z tym nie kryjesz, a po czwarte, dziewczyny to nie zabawki- mówię i wstaje z kanapy, na którą w między czasie zdążyliśmy usiąść- zapamiętaj sobie, że ta dziewczyna, może być bliżej ciebie niż sobie myślisz, a ty o tym nie wiesz. To może być każda, laski z wyścigów, klubów, dziewczyna któregoś twoich pachołków, bądź pachołków Matt’a, więc zastanów się- dokańczam.
-Ciekawa teoria. Co i niby proponujesz, by to sprawdzić?- mówi Matt, zanim Nathan zdąży coś powiedzieć.
-Otóż ja widzę to tak..- siadam ponownie i zakładam nogę na nogę- obserwujecie dokładnie każdą podejrzaną dziewczynę, nie wychylacie się z szeregu, czyli musicie się przyczaić. Niech ta zdzira- właśnie obrażam samą siebie…- myśli, że ustąpiliście jej z drogi, niech straci czujność, a gdy tak właśnie się  stanie zaatakujecie- mówię pewnie
-To jest..- zaczyna Matt
-Super plan- wtrąca Nathan, a ja uśmiecham się promiennie.
-Gdzie nauczyłaś się planować?- pyta Matt
-Mój ojciec jest adwokatem, każdego dnia, przed każdą  rozprawą opowiadał mi swój plan, nauczyłam się wychwytywać najdrobniejsze szczegóły i planować do przodu- kłamię.
-Nie mówiłaś, że twój ojciec jest adwokatem- panikuje Sykes
-Nie pytałeś- mówię- i spokojnie, nie mam z nim kontaktu od lat- uśmiecham się
-A matka jest…?- pyta Matt
-Może pomińmy ten temat- uśmiecham się
-Mów- nakazuje lekko Nathan
-Jest prokuratorem- udaje, że jest mi wstyd, ale tak naprawdę to są kłamstwa. Moi rodzice zginęli, bardzo dawno temu.
-Ciekawa rodzinka- komentuje Matt
-Nie pasowałam tam, dlatego uciekłam- wymyślam
-I bardzo dobrze zrobiłaś- śmieje się Nathan.
W tym samym momencie dzwoni mój telefon.
Zayn.
Odbieram.
-No Hallo- odzywa się
-Cześć, po co dzwonisz?- pytam
-Miłe powitanie- nie widzę go, ale mam pewność, że przewraca oczami
-Zajęta jestem
-Czym niby?- kpi
-Robię zakupy- mówię, ale wiem, że Zayn również wie, gdzie jestem- coś wam kupić?
-Jasne, najlepiej jakieś wino. Lilly ma depresje- śmieje się
-Tak? Znów nie udało jej się znaleźć księcia na białym koniu, który będzie ją kochał do końca życia?- marudzę
-Mniej więcej- mówi- wracaj do domu, ważna sprawa- to już szepcze i wiem, że siedzący obok mnie Nathan tego nie słyszy
-No dobrze, więc: wino, lody, jakiś film i…
-Harry krzyczy, że skończyły mu się prezerwatywy- śmieje się, spoglądam na moich towarzyszów, którzy właśnie to słyszą
-Niech sobie sam kurde kupi- marudzę
-Mówi, że jak jakaś pannica zajdzie w ciąże to ty tego bachora będziesz wychowywać- śmieje się mulat
-Za żadne skarby, zrobi dziecko, będzie miał je na głowie. Kończę, bo jakaś starsza kobieta patrzy się na mnie, bardzo, bardzo dziwnie- odpowiadam i się rozłączam.
Chowam telefon do kieszeni spodni.
-Wiem, że to może nie moja sprawa..- zaczyna Matt- ale z kim ty rozmawiałaś?- pyta, na co ja się śmieje
-Z moim przyjacielem- wyjaśniam
-To nie była…- zaczyna brunet
-Normalna rozmowa? Wiem… Nic w moim życiu nie można nazwać normalnym – szepczę
-Po co ci lody, wino i film?- pyta Sykes
-Lilly, ma doła. Kolejny dupek okazał się dupkiem- wyjaśniam- no wiesz, Lilly wierzy, że spotka osobę która ją pokocha, a ona pokocha jego. Wiele razy mówiłam jej, że miłość to wymył ludzi, by mieli na podstawie czego pisać książki i kręcić filmy… Miłości nie ma.. A Lilly naczytała się tych durnych książek w dzieciństwie i łudzi się, że w końcu znajdzie ukochanego. Noe wiecie, te ckliwe marzenia- śmieje się.
-Czyli nie wierzysz w miłość?- pyta Nathan
-Nie, nie wierzę. Nie wierzę, bo ona nie istnieje- mówię
-I nie chciałabyś, by ktoś cię pokochał?- pyta Matt
-Nie, dla mnie w życiu liczy się zabawa, bo trzeba cieszyć się życiem póki można- mówię.
-Ale…- zaczyna Matt
-No to się dobraliśmy, Piękna- odpowiada Nathan- bo tak się dobrze składa, że ja również- mówi z wielkim uśmiechem na ustach- oboje spotkamy się w piekle- dopowiada cicho.
Oj spotkamy, ja za kłamstwa i swoje życie, ty za naiwność…
________________
Jeśli przeczytałaś/eś, zostaw komentarz. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie motywacja do dalszej pracy
Powróciłam! Cieszycie się?
Rozdział napisany był tydzień temu, zanim odebrano mi komputer -.- No ale odzyskałam już swój skarb.
Matt jest już w zakładce „Bohaterowie” Więc możecie go sobie zobaczyć.
Nie wiem co napisać, i po prostu nie chcę już przedłużać i wstawić ten rozdział.
Do następnego- Kate

25 komentarzy:

  1. Zajebisty rozdział. Noe mogę sie doczekać następnego... <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Boski rozdział ;) czekam na nexta :D pzdr ruda ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialnyy!!! ;) ;>
    /Marcysia ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha kocham tą dziewczynę :D Haha cos mi mówi, że Lili pozna Matta xd Awww Cudne to i ciesze się że jest :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Zajebisty :) naiwnny chłopaczek

    OdpowiedzUsuń
  6. Najlepszy <333333333333333 TY JESTEŚ NAJLEPSZA
    Czekam na next kochana

    OdpowiedzUsuń
  7. Zajebisty *.*
    Czekam na kolejne ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Spotkamy sie w piekle xx :) kocham ten tekst :) czekam na nexta słońce i kolorowych snów :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Boski <33 warto było czekać :)
    Do NN WENY

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny rozdział ;3
    Czekam na kolejny rozdział i życzę dużo weny ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ahahahahahahahahahha spotkamy się w piekle. Dobry text. Coś mi tu podejrzane że nathan tak wypytywal arie o tę miłość. tu się kroi <3 WENYYYYYYYYY KOCHAM I DO NASTĘPNEGO /EMMA XOXO

    OdpowiedzUsuń
  12. Hahaha. Jezu krzyczałam na tableta. Ale nie mówmy o tym nikomu. :D Rozdział jest świetny. Uzależniłam się od twoich opowiadań. Nie spodziewałam się, że Nathan tak szybko jej zaufa. Jestem ciakawa następnych rozdziałów. Rodzice wyślą mnie chyba do psychiatryka, bo mówią, źe zagłuszam telewizor w 2 pokoju jak czytam xdd kochamm. <333 Życzę Ci duuuuużo weeny. ; 33 i czasu i fajnych waaakacjii. ;) ~Klaudia

    OdpowiedzUsuń
  13. Cidownie piszesz, masz niesamowity talent, który musisz wykorzystać. Podejrzewam że pisanie jest twoją pasją więc nigdy nie przestawaj pisać 😄

    OdpowiedzUsuń
  14. Super ;* Jeju jak Ty to robisz Kate, ze piszesz tak wspaniale opowiadania... Jesteś najlepsza ! ~Andzela

    OdpowiedzUsuń
  15. Mega *.* Heh , oj Sykes co z Ciebie wyrosło ?! xD
    Do następnego

    OdpowiedzUsuń
  16. Najlepsza <3/Olcia :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Czekam na kolejne :)

    OdpowiedzUsuń
  18. nic dodac nic ujac jednym slowem CUDO do nn
    P.S sorki za bledy ale nie mam polskiej klawiatury i sama wiesz

    OdpowiedzUsuń