niedziela, 18 maja 2014

Rozdział 7

Wsiadam do jego czarnego BMW i powoli zapinam pas.
Chłopak obchodzi samochód i zajmuje miejsce kierowcy z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Pierwsza sprawa- zaczynam- skąd wiesz gdzie mieszkam?- pytam
-Dużo osób zna cię na tych wyścigach, popytałem troszkę, po za tym raz pojechałem za tobą- uśmiecha się i  odpala samochód
-Prześladowca!- piszczę i szarpie za klamkę, oczywiście udaje. Nie boje się go. Chłopak tylko się śmieje.
Zamknięte. Zna się na tym, pierwszy krok. Zabierz drogę ucieczki ofierze.
-Gdzie jedziemy?- pytam
-W ciekawe miejsce- posyła mi uśmiech i odjeżdża z podjazdu.
Ja tylko wzdycham ciężko i obracam głowę w stronę okna.
-Nie zdradzisz mi swojego imienia?- pyta
-Może o nie też się popytasz ludzi?- odpowiadam pytaniem. Chłopak uśmiecha się lekko
-Może- mówi
-Ja twojego też nie znam
-Powiem ci, jak ty powiesz mi- mówi poprzez lekki uśmiech
-Moje imię znają nieliczne, zaufane osoby. Jak na razie się nie zaliczasz do żadnych- mówię spokojnie.
-Zobaczymy- mówi i przyśpiesza- mam nadzieje, że nie jesteś tych „zwolnij, bo nas zabijesz!”- naśladuje damski głos.
Walczę z uśmiechem i przegrywam walkę, bo moje usta wykrzywiają się w uśmiechu.
-Nie, ja lubię szybką jazdę- odpowiadam.
-To dobrze, bo ja też- mówi i znów przyśpiesza. Wyjeżdża na jedną z pobocznych dróg, które zazwyczaj są puste- masz ochotę na jakąś przejażdżkę?- pyta
-O ile nie wywieziesz mnie do lasu i nie zgwałcisz to tak- odpowiadam z przekąsem
-Kurde, przejrzałaś mnie ,piękna. Teraz muszę wymyślić coś innego- znów mnie rozbawił.
-Przepraszam, że pokrzyżowałam plany- przyznaje z bananem na twarzy
-Jakoś przeżyje.
***
Gdy parkuje samochód przed jedną z najlepszych restauracji w Londynie zapiera mi dech w piersiach. Spodziewałam się jakiejś knajpki przy autostradzie, a tu takie zaskoczenie.
Sykes wysiada z samochodu, obchodzi go, otwiera mi drzwi i podaje dłoń, którą ochoczo przyjmuje.
-Widocznie  sporo zarabiasz na tych wyścigach- żartuje, gdy zamyka samochód- to jedna z najdroższych restauracji  w Londynie- dopowiadam.
-No widzisz, opłaca się wygrywać. Można też powiedzieć, że twoi chłopcy zapłacą nam za kolacje- uśmiecha się.
Gdyby tylko wiedział, że my startujemy za darmo i wyciąga kasę z własnej kieszeni. No ale nie wie tego, i lepiej mu nie mówić.
Wchodzimy do restauracji i dociera do mnie, że jestem nieodpowiednio ubrana. Zatrzymuje się.
-Co jest?- pyta
-Nie jestem odpowiednio ubrana, jeszcze ludzie wezmą mnie za twoją dziwkę- mamroczę.
-Piękna, nie martw się o to. Nikt nas nie zobaczy.
-Co?- pytam ale Nathan po prostu ciągnie mnie a następnie szybko skręca i wpadamy do pomieszczenia gospodarczego- co ty r…- zaczynam ale popycha mnie na ścianę i zatyka dłonią usta.
-Powiedzmy, że zjemy sobie za darmo- mruga do mnie- patrz i ucz się.- zabiera dłoń i uchyla drzwi.
Wraca niecałą minutę później z wózkiem pełnym jedzenia.
-Mam nadzieje, że lubisz kurczaka- posyła mi swój uśmiech- ewentualnie rybę- odkrywa jeden talerz
-Wole kurczaka- mówię.
-Dobry wybór.
-Będziemy jeść tutaj? W pokoju gospodarczym? –pytam
-Ależ oczywiście, że nie. Chodź- pcha wózek a ja podążam za nim.
Po chwili dochodzimy do kolejnych drzwi na których pisze: „Schody”
-Powodzenia z wózkiem- śmieje się
-Nie Martw się piękna, moja w tym głowa- mówi i otwiera małe drzwiczki.
No tak, winda kuchenna. Mogłam się tego spodziewać.
Cicho wsadza wszystko do małego pomieszczenia i zamyka drzwiczki, by następnie otworzyć te normalne.
Przepuszcza mnie i wchodzi po schodach za mną.
Próbuje nie myśleć o jego ręce znajdującej się w dole mojego kręgosłupa, o jego drogich i Boskich perfumach i o tym, że  zaraz się wywrócę w tych butach. Cholerna Lily, gdyby nie ona miałabym pewnie trampki i spodnie, a nie odpicowana w szpilki i sukienkę chodzę po schodach.
Gdy moje oczy widzą kolejne drzwi cieszę się, że to już koniec.
Nathan otwiera je  i wychodzę… na dach?
Czy on mnie wyprowadził na dach?
Serio Sykes? Serio?...
Wciąga jedzenie na dach, i prowadzi mnie na krawędź dachu.
No ładnie. Jeszcze mnie zepchnie na ruchliwą ulicę z wysokości dwudziestu pięter.
Moim oczom ukazuje się rozwinięty koc tuż przy krawędzi, na nim parę poduszek i dwa talerze stojące na malutkim stoliku.
-A ja już myślałam, że wydasz coś na tą kolacje- marudzę
-Wydałem… musiałem zatankować- uśmiecha się i siada na kocu, pokazując bym też usiadła
-Jestem w sukience- mówię
-Nie przeszkadza mi to- ach ten błysk w oku, nie wróży niczego dobrego.
-Ale mi przeszkadza- mówię
-Cholera jasna! Po prostu siadaj- podnosi się na kolanach i chwyta mnie za rękę następnie za nią ciągnąc.
W efekcie leże płasko na Sykes’ie z różnicą wyrażaną w centymetrach między naszymi ustami.
Szybko unoszę się na łokciach i podnoszę się z chłopaka niechcący uderzając go w brzuch przez co wydaje z siebie cichy jęk, na co ja tylko lekko się uśmiecham.
Odsuwam się i siadam przy stoliku naprzeciwko niego ze zgiętymi kolanami i bardzo mocno zaciśniętymi udami.
-Więc może opowiedz trochę sobie- zaczyna, gdy ja biorę kęs kurczaka.
-Muszę?- również pytam
-Jak chcemy się poznać to chyba tak..
-Kto powiedział, że chcę Cię poznać? Jestem tu z przegranego zakładu- mamroczę znów jedząc kurczaka.
-Czemu taka wystrojona?- pyta
-Moja przyjaciółka wyobrażała sobie nie wiadomo co- znów biorę gryza.
-Dobrze, powiedzmy, że wierzę- uśmiecha się.
-Nie musisz mi wierzyć. Nie spotkamy się więcej- kłamię. Oczywiście, że się spotkamy. Muszę zdobyć twoje zaufanie.
-Zobaczymy- mówi i również nabiera na widelec kawałek mięsa, a następnie ogórka- to może ja zacznę. Na imię mam Nathan, nie dawno skończyłem dwadzieścia dwa lata,  urodziłem się i do nie dawna mieszkałem w Cramley, razem z rodzicami i starszym rodzeństwem.
-Masz rodzeństwo? Siostrę, czy brata?- pytam, na co chłopak tylko się uśmiecha
-Starszą o rok siostrę Zoe i o trzy lata brata  Marcel’a. jesteśmy zgranym rodzeństwem.
-Masz pracę?- ciekawa jestem co mi odpowie
-Aktualnie  szukam- nie tego się spodziewałam- a ty?
-Żyjemy z wyścigów- przyznaje
-Wy?- pyta
-Ja i moja rodzina- mówię
-Aha, rozumiem.
Kolacja przemija w całkiem przyjemnej atmosferze, ale przecież zawsze się coś psuje.
Na dachu niespodziewania pojawiają się ochroniarze.
Sykes szybko podnosi się z koca i podaje mi rękę ciągnąc mnie w stronę drzwi.
Dwóch mężczyzn podchodzą do koca, a my z pudłami przechodzimy do drzwi, ale niestety wadzę nogą o jeden z nich i wszystkie upadają z hukiem.
-Biegnij- mówi Sykes i ciągnie mnie w stronę drzwi.
Mężczyźni rzucają się za nami.
Zbiec w tych butach jest o wiele gorzej niż wejść, ale jakoś mi się udaje.
Nathan bez żadnych ceregieli ciągnie mnie przez hol wypełniony bogatymi snobami do drzwi.
Ale nie biegniemy w stronę auta, wręcz w przeciwną.
Domyślam się, że to po to by nie spisali numerów rejestracyjnych.
Sykes wpycha mnie w jakiś ciemny zaułek i przyciska do ściany swoim ciałem.
Ochroniarze przebiegają nie zauważając nas, a my zaczynamy się śmiać.
-No, no. Na takiej randce to ja jeszcze nie byłam- mówię cicho, łapiąc oddech po ucieczce
-Ja też- robi tak samo.
Dalej jestem przyciśnięta do ściany, a gdy dociera do mnie, to, że chłopak chce mnie pocałować jest już za późno.
Jego usta gwałtownie opadają na moje własne rozpoczynając szalony taniec i bitwę o dominację.
Zarzucam ręce na kark Sykes’a i przyciągam go bliżej, jednocześnie rozszerzając usta i dając mu wstęp z językiem do środka.
Lekko piszczę, gdy dłonie chłopaka zjeżdżają po mojej tali na pośladki i lekko je szczypią.
Nawet nie orientuje się kiedy oplatam nogami biodra chłopaka, przez co jesteśmy przyciśnięci jeszcze bliżej siebie.
Boże, jak ten chłopak dobrze całuje… Jego język przejeżdża delikatnie po mojej dolnej wardze, którą po chwili lekko chwyta między zęby i pociąga za nią.
Przenosi się z pocałunkami na linię żuchwy, a następnie na szyję, kończąc na obojczyku.
Odchylam głowę, a z moich ust wydobywa się cichy jęk. Nathan uśmiecha się i patrzy mi w oczy oddychając nierównomiernie, po naszym pocałunku.
Z resztą mi też jest trudno doprowadzić się do normalnego stanu.
Rozplątuje nogi i staje naprzeciw niego, oddychając ciężko.
Przeczesuje palcami moje poburzone włosy i otrzepuje sukienkę..
Mój wzrok przypadkowo, albo i nie wędruje na małą wypukłość w spodniach chłopaka.
O Kuźwa! Widocznie blisko było!
-To… to było- zaczyna ciężko dysząc
-Niesamowite- dokańczam, nie chcąc tego powiedzieć. Chłopak tylko się uśmiecha.
Nic więcej nie mówimy, tylko idziemy do samochodu.
Również przez całą drogę powrotną wymieniamy pojedyncze zdania na odpowiedź ”Tak” i „Nie”.
Samochód zatrzymuje się na podjeździe przed moim domem. Cierpliwie czekam, aż Sykes otworzy mi drzwi, jak to widocznie ma w zwyczaju, bo dzisiaj za każdym razem to on otwierał i zamykał, jakiekolwiek drzwi.
Nic nie mówię, gdy postanawia mnie odprowadzić do drzwi.
-Niechętnie przyznaje, że świetnie się bawiłam- mówię i chwytam za klamkę od drzwi.
-Ja też się dobrze bawiłem- mówi i chwyta mnie w tali znów przyciągając do siebie- są pewne sytuacje, które z chęcią powtórzę- szepcze mi do ucha
-Ucieczkę z dwudziestego piętra?- pytam unosząc wargę, na co chłopak cicho się śmieje
-Też… ale…
-Jedzenia kurczaka?- droczę się
-To również..
-Jazdę samochodem?- ach ta irytacje w jego oczach
-Myślałem bardziej o tym- szepcze.
Bez jakiegokolwiek pozwolenia znów wpija się w moje usta. Tym razem nie ma żarliwości, jest delikatność i czułość. Aż robi mi się miło.
-Możesz mówić mi Aria- szepczę, gdy nasze usta odklejają się od siebie.
Wyplątuje się z jego uścisku i wchodzę do środka, zostawiając go na werandzie osłupiałego.
________________
Jeśli przeczytałaś/eś, zostaw komentarz. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie motywacja do dalszej pracy
No Hejcia. Jak tam moja wam dzionek?
Co sądzicie o rozdziale?
Podobał się?
Jak sądzicie co będzie dalej.
Przepraszam za opis sceny pocałunku, nie jestem w tym dobra..
Licze na jakieś komentarze. Prosze wszystkich którz czytają o komentarz, choćby "czytam". Chce wiedzieć dla ilu osób piszę.
Po lewej stronie jest również ankieta.
Kocham Kate

65 komentarzy:

  1. Swietne! A nawet lepiej, kocham ten blog i DNS <3 piszesz swietnie :* pozdrawiam i zycze weny xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Cuudne ;D moim zdaniem pocałunek opisany rewelacyjnie ;-) czekam na więcej ;-) <3 liczę, że sie w sobie zakochaja, kto się czubi ten się lubi ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytaaam ♥
    Szczerze mówiąc, nie mam zielonego pojęcia, co będzie dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Boskie <3 Zresztą jak zwykle ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudooo :) Oczywiście czytam, scena pocałunku - Najlepsza :)

    OdpowiedzUsuń
  6. jestem miło zaskoczona tym rozdziałem :P czekam na dużo dużo więcej <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie no BOMBA ;3 No ja oczywiście czytam, czytam, czytam i czytam ;DD Zajebiście sie rozkręca. Ty masz ogromny dar do pisania ;d Oczywiście czekam na nexta :]

    OdpowiedzUsuń
  8. kocham to <333

    OdpowiedzUsuń
  9. CZYTAM WSZYSTKIE TWOJE OPOWIADANIA !

    OdpowiedzUsuń
  10. piękne ! chociaż żal mi tej Ari , niech ucieka przed Sykesem. Czytam to ze względu na JB ale i tak mi się podoba

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozdział boski i już czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  12. Boże *.*
    Po raz setny chyba powtarzam: i jak tu Cię nie kochać? o.o <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetne! *.*

    OdpowiedzUsuń
  14. Aww <3
    Zajebisty rozdział <3
    Jestem w szoku. Nathan zabrał ją na romantyczną kolację na dachu (pomijając fakt, że nie zapłacił za żarcie itp).
    Weny życzę ;).

    OdpowiedzUsuń
  15. JEDEN Z LEPSZYCH BLOGÓW!

    OdpowiedzUsuń
  16. Rozdział wspaniały. Oczywiście, że czytam ;) Czekam na więcej i Nathan <3 ~Andzela

    OdpowiedzUsuń
  17. czekam z niecierpliwością na twoje dalsze rozdziały ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Rozdział świetny ! Zresztą jak zawsze :). Nie mogę się doczekać dalszych części ;). Życzę weny

    OdpowiedzUsuń
  19. Cudne jak zawze <3 Co do sceny pocałunku to była NIESAMOWITA;* Kocham twoje opowiadania i czekam na kolejny rozdaial;D. /Daria<3

    OdpowiedzUsuń
  20. Super! <3
    Do nn i Weny :*

    OdpowiedzUsuń
  21. AAAAAAAAAAAAAAAAAA.Rozdział był przecudowny czyli fgduyldhvuyfd .........ale domyślam się ,że raczej niewiele mówi ci to " fgduyldhvuyfd " więc może od początku. Czytam to opowiadanie od początku czyli no już od jakiegoś czasu i muszę przyznać ,że najpierw byłam dość sceptycznie nastawiona ..w sumie nie wiem dlaczego ,może jakoś ten pomysł z przyjaźnią między Arią i chłopakami do mnie nie przemawiał (taaa chyba od początku liczyłam na wielką miłość lub nienawiść z którymś z nich ) ale teraz w 100% mogę powiedzieć ,że pomysł był jak najbardziej udany.No ale wracając do tego konkretnego rozdziału, już kocham Nathana <333333333333 i nie mogę doczekać się jak potoczą się ich dalsze losy .A co do sceny pocałunku to podobała mi się ,według mnie fajnie to opisałaś. Jedyne co mi się nie podoba to to ,że główna bohaterka trochę grała idiotkę(może to tylko moje urojenia xd) no ale wiadomo ta ich misja :P . Więc czekam z niecierpliwością na następny rozdział ,życzę weny i serdecznie Cię pozdrawiam ;) -Ethel

    OdpowiedzUsuń
  22. Wow, suuuper !!!
    Naprawdę emocjonująca randka...
    No i ten pocałunek...
    Czekam na więcej i życzę duuużo weny !!!
    Asikeo^^

    OdpowiedzUsuń
  23. Wielbię <3 jestem ciekawa czy Aria rzeczywiście go zabije ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Czytam! To jest genialne ! Czekam z niecierpliwieniem na nastepną czesc!

    OdpowiedzUsuń
  25. Wspaniałe !!!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  26. Boskie *o* /Alone

    OdpowiedzUsuń
  27. Czytam.
    Super rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  28. Rozdzial zajebiaszczy itp itd. Niestety dzisiaj nie mam czasu komentowac bo robie matme wiec zatrzymam sie na błyszczeniu w ciemności zajebistością twojego rozdzialu i bloga :D Do nexta *.*

    OdpowiedzUsuń
  29. To jest BOOOOOOSSSKKIIEEEEEEEE!!!!!!!!!!! *,* <3 Nie moge sie doczekac nast. czesci. Weny życzę. /Paula ;**

    OdpowiedzUsuń
  30. Czytam. Super! Czekam na więcej!

    OdpowiedzUsuń
  31. Czytam :* Świetne ♥ ~D

    OdpowiedzUsuń
  32. Świetne <3 Czytam

    OdpowiedzUsuń
  33. To jest zajebiste *.*
    masz talent <3

    OdpowiedzUsuń
  34. Super jak zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Och, na takiej randce to z chęcią bym była ^^
    Bardzo ciekawie się rozkręca. Życzę weny!

    OdpowiedzUsuń
  36. Czytam. Super!

    OdpowiedzUsuń
  37. Czytam czytam... http://my-dreams-live.blogspot.com/?m=1GENIALNE !!!!!!! :*
    ZAPRASZAM DO NAS

    OdpowiedzUsuń
  38. Swietny cudowny zajebisty..... wroze kariere pisarki ;*/emma

    OdpowiedzUsuń
  39. Kocham... :* / Ciasteczkowy potwór

    OdpowiedzUsuń
  40. Czytam,jesteś genialna.
    Jeleń

    OdpowiedzUsuń
  41. Świetne rozdziały pisz dalej i jak najwięcej :*

    OdpowiedzUsuń
  42. To co robisz jest wspaniałe. Masz ogromny talent. zawsze czekam z niecierpliwościa na kolejne rozdziały. Coś mi się zdaje że Aria nie panuje nad uczuciami... :)) Czytam. Kocham. Podziwiam i chciałabym naśladować <33 olciaa ;*

    OdpowiedzUsuń
  43. "Powiedzmy, że zjemy sobie za darmo" - w tym momencie padłam.
    Barrrdzooo podoba mi się takie rozwinięcie akcji ^^
    Rozdział jest świetny, czekam na następny!!
    Pozdro ;**

    OdpowiedzUsuń
  44. Super czyta się ekstra i wciąga niesamowicie :D

    OdpowiedzUsuń
  45. Nieziemskie to jest wspaniałe olcia♥

    OdpowiedzUsuń