czwartek, 15 maja 2014

Rozdział 6



Wsiadam do auta Harry’ego. Za chwile rozpocznie się wyścig.
Oczywiście o zakładzie wie tylko Zayn.
Podjeżdżamy na linie narysowaną na drodze.
Michael zachęca wszystkich do startu, a jakaś skąpo ubrana rudowłosa otwiera wyścigi, tak jak ja wczoraj.
Ruszamy.
Auto nabiera prędkości, a ja widzę skupienie na twarzy loczka. To dobrze. Niech patrzy na drogę, a nie na przeciwników.
W lusterku widzę, że auto Sykes’a jest tuż za nami, a Bieber obok.
Sykes nie ma szans nas wyprzedzić, bo chłopcy rozstawili się na całej długości.
Na moją twarz wkrada się uśmiech zwycięstwa.
Nie wygrasz dzisiaj Sykes.
Ale jakieś dwieście metrów przed metą Sykes posuwa się naprzód. Bieber, by uniknąć wypadku z toru gwałtownie hamuje, i Sykes ma wolną drogę by wyminąć nas.
Gdy samochody jadą obok siebie Nathan obraca się w moją stronę i uśmiecha się, by następnie wysunąć się do przodu i przekroczyć linię mety.
-Kurwa!- klnę z Harry’m w tym samym momencie, gdy  przekraczamy linię mety.
-Cholera jasna!- krzyczę wychodząc z samochodu i trzaskając drzwiami- no ja pierdolę!- warczę i kopę w felgę.
Podskakuje, gdy czuje dłonie na swoich biodrach, a lekko piszczę, gdy zostaje obrócona.
Napotykam te niebieskozielone tęczówki, które teraz wyglądają bardziej na zielone.
-Chyba niezbyt cieszysz się na naszą kolacje- mamrocze brunet z szatańskim uśmiechem na twarzy- nie powinienem cie do niej zmuszać- mówi
-Czyli nie muszę z tobą iść?- cieszę się
-Tego nie powiedziałem- gasi moją radość zanim jeszcze zaczynam się cieszyć.
-Ale..- zaczynam
-Uszczęśliwiłoby cię, gdybym zrezygnował?- pyta
-Tak!
-No to idziemy na kolacje, piękna- uśmiecha się i zagarnia niesforny kosmyk moich włosów za ucho- będę po ciebie o dwudziestej, nie kłopocz się- zaczyna, gdy chcę powiedzieć- wiem gdzie mieszkasz- puszcza mi oczko i odchodzi, zostawiając mnie samą.
Jak to kurwa wie gdzie mieszkam?
Chcę o to pytać ale zielonooki ucieka mi.
Opieram się o auto, a po chwili jestem już otoczona przez przyjaciół.
-Czego on od ciebie chciał?- pyta Zen
-Jestem z nim umówiona na cholerną kolacje- burczę.
Lilly i Harry wybuchają śmiechem, a Justin patrzy się na mnie jak na idiotkę, którą zresztą jestem. Zayn? Zayn przybrał swoją minę oznaczającą „Dobrze, bardzo dobrze. Wykorzystam to do moich planów” .
-Aria, to bardzo dobrze. Jak widać sam do ciebie biegnie, czyli… jak ty to powiedziałaś?- pyta mnie, a ja nie wiem o co mu chodzi- aha, twoja męczarnia, skończy się o wiele szybciej- stwierdza Zayn
-Może i tak, ale nic nie było o jakiś kolacjach- marudzę- na dodatek on podobno wie gdzie mieszkam
-Co? Skąd to wie?- Pyta mulat
-Nie wiem. A co jeśli wie o tym, że to my jesteśmy gangiem, którego on próbuje się pozbyć
-Aria. Wszyscy którzy kiedyś dowiedzieli się o nas nie żyją. Sama odbierałaś im żyje i wiesz, że nikt nie zna naszych tożsamości. Mógł dowiedzieć siew inny sposób. Dużo osób cię tu zna…- wtrąca się Harry.
-Może i macie racje- przyznaje i kieruje się w stronę swojego auta.
Cała nasza piątka jedzie do mojego domu by przeprowadzić „poważną” rozmowę, jak to powiedział Zen, gdy wyścigi się zakończyły.
Parkuje w garażu, który następnie zamykam i wchodzę do domu.
Cała ekipa już zajęła miejsca na kanapie. Z tego co widzę Harry zdążył już przywitać się z lodówką, ponieważ w dłoni trzyma puszkę coli. Zaraz…. Czy to..?
-Oddawaj to patafianie. To moja ostatnia cola!- piszczę i rzucam się na lokowatego.
-Nie! Chce mi się pić!- zasłania swoim ciałem puszkę, a ja go popycham.
Już po chwili leżymy oboje na kanapie, ja na Harrym próbująca odebrać mu napój, Harry, pode mną z wyciągniętą Dalego dłonią z ukochanym napojem.
Nim jednak zdążam się zorientować puszka napoju wędruje z rąk Harry’ego do rąk Justin’a. nie zdążam się podnieść, a puszka jest już opróżniona.
-Nienawidzę was!- burczę i siadam oburzona na kanapie.
-Zachowujecie się jak dzieci- komentuje ze śmiechem Zayn- teraz się już uspokójcie, musimy obgadać jutrzejszy wieczór- przywołuje nas do porządku.
-Okay, od czego zaczynamy?- pyta Lilly.
-Aria ma jutro kolację z Sykes’em, o której?- pyta kędzierzawy- nawiasem mówiąc, nieźle się wkopałaś- dopowiada
-O dwudziestej. Harry, to ty przegrałeś ten cholerny wyścig- mówię mu.
-Oj tam… ale ja nie muszę iść na kolacje ze Sykes’em- śmieje się za co obrywa w ramie, mocno.
Krzywi się i rozmasowuje bolące miejsce z urażoną miną.
-Dobra, koniec sprzeczek. Na pewno nie muszę ci tłumaczyć co masz robić- puszcza mi oczko Mulat- doskonale wieść jak uwieść faceta..
-No idealnie sobie z tym radzi, ale większość z nich później ląduje w piachu- śmieje się Justin na co zamrażam go spojrzeniem- no co? Taka prawda!- usprawiedliwia się.
-Skończyłeś?- pyta z obojętną miną zen- okay. Moim zdaniem to nie będzie trudny cel. Chłopak zna cię dwa dni a już do ciebie leci. Pobawisz się chwilkę i szybko zdobędziesz jego zaufanie. Uwierz mi, pójdzie jak z płatka.
-Też tak uważam- wtrąca się Lilly.
-No dobra. Ale nie ręczę za siebie czy mu nic nie zrobię. Jest cholernie arogancki i wkurzający- lamentuje.
-Przeżyjesz, patrz na lepsze strony. Jest gorący- mówi Lilly akcentując słowo: „Gorący”. Ja tylko przewracam oczami- i cholernie seksowny. Nie będziesz żałowała- uśmiecha się
-Nie zamierzam z nim iść do łóżka!- mówię od razu.
-Och Aria, znam cię tyle. Wiem, że i tak to zrobisz- śmieje się Mała.
-Może- uśmiecham się szyderczo
-Hallo! My tu dalej jesteśmy. O takich tematach możecie pogadać później!- żali się Bieber.
Ja i Mała tylko się uśmiechamy.
-No okay, jak już będę miała zaufanie, to mam dowiedzieć się co planują, a potem pozbyć się Sykes’a?- pytam
-Dokładnie- przytakuje mulat- rozbijemy ich od środka. To najlepszy sposób.
-No dobrze, myślę, że nam się uda- mówię.

Następny dzień. Lilly spała u mnie i przez połowę nocy mówiła mi, że mam szczęście, bo Sykes jest cholernie przystojny.
Nie zaprzeczę, jest przystojny. Ma piękne dwukolorowe oczy, które hipnotyzują swoją barwą. W policzkach, gdy się uśmiecha pojawiają się ledwie widoczne dołeczki, które tylko dodają mu uroku. Jest wysoki i szczupły, jestem pewna, że pod skórzaną kurtką i białym podkoszulkiem kryją się mięśnie. No i ściga się bardzo dobrze.. Na dodatek nie boi się ryzyka i tak jak ja sztukę manipulowania lidami ma nieźle wyćwiczoną.
Jest wpół do  ósmej wieczorem. Nie liczę na to, że typ taki jak Sykes jest punktualny, więc dopiero teraz podchodzę do szafy i wyciągam pierwsze lepsze spodnie i bluzę.
-Chyba nie zamierzasz tego ubrać- mówi Lilly widząc z jakimi ubraniami wracam do sypialni
-Tak, właśnie to chcę ubrać- odpowiadam
-O nie!- protestuje i siłą zaciąga mnie do garderoby- na pewno nie!-
Otwiera szafę z sukienkami i wyciąga niebieską, lekko przed kolana sukienkę. Sięga po moją skórzaną kurtkę, jak ona mnie zna, wie, że nigdzie się bez niej nie ruszam. Zaraz obok ubrań, które kładzie na krześle ląduje para niebiesko czarnych szpilek.
-Ubieraj to- mówi
-Dlaczego? Nie chcę wyglądać jakby mi zależało, bo to tylko durna misja- warczę
-Tak, ale musisz wzbudzać chodź pozory, że jesteś kolejną laską, którą Pan Sykes uwiedzie- posyła mi swój uśmiech „ I tak to zrobisz, bo inaczej ci nie popuszczę
-Dobra- poddaje się.
Zabieram ubrania z krzesła i kieruję się do łazienki.
Wciskam się w sukienkę, ubieram buy i kurtkę. Włosy uwalniam z koczka. Podkreślam wyraźnie oko i lekko się pudruje.
Otwieram drzwi łazienki i od razu wpadam na małą.
-Zwalisz kolesia z nóg. Jesteś… oj gdybym była facetem byłabyś już moja- znów się uśmiecha, a ja robię to samo.
Kocham Lilly. Jest dla mnie jak siostra, znamy się od zawsze i od zawsze trzymamy się razem. Od zawsze na zawsze będziemy razem.
Patrzę na zegarek, który pokazuje dziewiętnastą pięćdziesiąt dziewięć.
Chwilkę później po domu rozchodzi się sygnał domofonu.
Jest punktualny? Serio?- pytam siebie w duchu.
-Jak nie wrócę w ciągu dwóch godzin, dzwoń po policje- żartuje.
-Oczywiście, że zadzwonię- odpowiada mi i popycha mnie w stronę drzwi, a sama wraca powrotem na górę.
Biorę głęboki wdech i otwieram drzwi.
Ukazuje mi się Sykes we własnej osobie. Ma na sobie czarne spodnie, biały T-shirt i swoją kurtkę ze skóry. W tym to się zgraliśmy…
Mierzy mnie od stóp do głowy, i podoba mu się to co widzi, ponieważ na jego twarz wkrada się uwodzicielski uśmieszek.
-Cześć piękna- zaczyna- jesteś gotowa?- pyta
-Nie, ale nie mam wyboru- odpowiadam, na co on tylko się śmieje
-Chodźmy- wyciąga dłoń moją stronę.
Nie wiem czemu, ale chwytam ją i czuje przyjemne mrowienie gdy moja skóra wychodzi na spotkanie jego.
________________
Jeśli przeczytałaś/eś, zostaw komentarz. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie motywacja do dalszej pracy
Hajcia Miśki,
Przepraszam za małe spóźnienie, ale miałam dzisiaj sprawdzian z historii i musiałam się pouczyć. Na dodatek doszły mi książki ( saga Niezgodna) i poryczałam się jak głupia na Wiernej… Mniejsze o to. Ktoś czytał? Jak wrażenia? *proszę nie spolerować co do zakończenia, jak ktoś czytał*
Następny rozdział tradycyjnie w niedzielę.
Tradycyjnie też czekam na opinie : )
PROŚBA> Trzymajcie za mnie kciuki, mam jutro sprawdzian z Fizyki a w środę przedstawianie projektów…
Kocham Kate..
Ps. W poprzednim rozdziale zwróciliście uwagę na pomyłkę co do  spódnicy i spodni. Już wyjaśniam.
Tamten rozdział pisałam w dwóch innych dniach i po prostu zapomniałam, wiecie, że nie mam w zwyczaju sprawdzać rozdziałów, więc stąd ta gafa. Mam nadzieje, że wybaczycie.

30 komentarzy:

  1. Zgaduję że ona w końcu się w nim zakocha <3 czekam na kolejną część ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. No pewnie że będę trzymać kciuki ;) Rozdział super. Nie mogę doczekać się 7 rozdziału ;3 Ciekawe co stanie się podczas kolacji ? Weny życzę i pozdrawiam ;d

    OdpowiedzUsuń
  3. Super. Szkoda ze tak krótko :( moze nextcik trochę szybciej..? Pisz dalej. Dużo. Szybko :D

    OdpowiedzUsuń
  4. A GDZIE DEDYK??? ROZDZIAL SWIETNY JAK ZAWSZE :D
    ARI!
    TRZYMAJ SIE! BD PRZY NASTEPNYM STOLIKU! I POD RZADNYM POZOREM NIE DAJ SIE PRZERUCHAC! ON MOZE MIEC HIV LUB AIDS!
    NATH!
    NAWET NIE PROBOJ JEJ DOTYKAC! MIMO IZ JESTES MOIM NAJJ TO JA CI NIE POZWALAM!
    KATE!
    ROZDZIAL SWIETNY I NIE PIERDZIEL ZE CI NIE WYSZEDL! IDE DO CB NA PRIV :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, bardzo mi się podoba. ;)) a co do tej pomyłki to każdemu się zdarza ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uuuu spotkały się dwa mocne charaktery ciekawe co z tego wyniknie. Rozdział boski. Czekam na nexta. I życzę powodzenia w szkole.

    OdpowiedzUsuń
  7. Super :D trzymam z a ciebie ksiuki :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Boże *.*
    Jak tu Cię nie kochać? :3 <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Zajebisty rozdział <3
    Fajnych ona ma przyjaciół.
    Ja na jej miejscu nie puściłabum płazem, gdyby mi ktoś wypił ostatnią puszkę coli. Dobrze, że Lilly pomogła jej się przygotować na kolację z Panem Sykes'em.
    Wiedziałam, że on się nie spóźni :3.
    Powodzenia na sprawdzianie ;)
    Trzymam za Ciebie kciuki :*.

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdział świetny <3
    I czekam niecierpliwie do niedzieli

    OdpowiedzUsuń
  11. Też czytałam niezgodną zajebista książka a co do rozdiału to świetny

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny :) Ja też robię z fizyki projekt ;) Ale przedstawiam 4 czerwca :)
    Powodzenia i dużo weny <3

    OdpowiedzUsuń
  13. trzymam kciuki za Fizykę :) piękny rozdział pisz dalej

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam twojego bloooga! Życze weny, piszesz superooowo. Mam pytanko: Czy Nathan tu przedstawiony jest po spotkaniu Rosie/ przed spotkaniem czy może uzyłaś tylko jego wizerunku? Pozdrawiam/ Emma

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dwie inne postacie, po prostu na facebook'u była ankieta z kim następny fanfik i padło na Sykes'a : )
      To opowiadanie nie ma nic wspólnego z DNS!

      Usuń
  15. rozdział suuuper !!!! weny życze:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Suuppeerrr!!!!!!! Nic dodac nic ujac ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. JeJ!!!!!! <3 Kocham ^^ Haha Harry <3 Jej w ogóle to wszystko co piszesz jest dla mnie BOSKIE :3 Czekam na kolejny i trzymam kciuki ^^

    OdpowiedzUsuń
  18. Boskie!!! <3 W ogóle to wszystko co piszesz jest BOSKIE :3 Czekam na kolejną część ^^ Trzymam Kciuki i Harry tutaj był najlepszy <3 Haha Uwielbiam ich ^^

    OdpowiedzUsuń
  19. No no :D ciekawe jak im pójdzie kolacja..xd

    OdpowiedzUsuń
  20. Nooo cześć :)
    Przeczytałam właśnie wszystkie sześć rozdziałów i naprawdę mnie wciągnęło. Nie za bardzo się orientuję, ale według moich domyśleń, a raczej jestem pewna, że to ff o 1D, JB i coś jeszcze? Wybacz, ale słucham raczej koreańskiego popu i nie orientuję się w temacie.
    Samo opowiadanie niesamowicie mi się podoba. Zaskoczyła mnie narracja w czasie teraźniejszym. Większość książek, czy opowiadań, które czytałam, jest pisana w czasie przeszłym. Na początku trochę się zraziłam, bo pod tym względem jestem konserwatystką, ale naprawdę dobrze ci to wychodzi i wcale, a wcale mi to nie przeszkadza.
    Jako takich błędów nie dostrzegam, jedynie pozwolę sobie zauważyć, że gdy używasz cudzysłowu, pisanie kursywą nie jest konieczne. Masz tak chyba w opisie uśmiechu Lilly.
    Trzymam kciuki, życzę weny i pozdrawiam
    ~Remon z ask'a

    OdpowiedzUsuń
  21. Ooo.... Tego bloga też bd czytać. Na pewno!! Jesr świetny :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Zapraszam na nowy rozdział na http://my-story-tw.blogspot.com/

    A tak poza tym, to już miałam nadzieję, że Ari pójdzie na kolację w spodniach zwykłej bluzce, ale ma tak jak Lily, która zawsze o nią zadba xD Może w następnym wyścigu Ari pojedzie razem z Sykesem? Byłoby ciekawie =P

    OdpowiedzUsuń