niedziela, 11 maja 2014

Rozdział 5



Rozdział dedykuje WCBrooklynu, która jest chora. Wracaj do zdrowia kochana!
________________________
-Żartujesz sobie?- pytam
-Niestety nie. To on. Ten dupek jest ich głową- Szepcze Zen.
-Nie, ja nie mogę tego zrobić….- wzdycham
-Aria, proszę…- odzywa się Lilly- oni chcą nam zabrać na co tyle pracowaliśmy…
-Ugr… dobrze co mam zrobić?- pytam
-Zbliżyć się, zdobyć zaufanie, podciąć gardło- mówi Harry
-Ewentualnie kulka w łeb- dopowiada Bieber.
-Ta ostatnia faza podoba mi się najbardziej- uśmiecham się.
-Mi też, dupek nazwał cie dziwką- warczy Styles.
-A nie możemy po prostu go zabić, musi być to całe przedstawienie?- pyta Lilly
-Niestety, chcemy przeczę poznać ich plany ,sekrety. Musimy ich przejrzeć, by ich pokonać- wyjaśnia Zen
-Och no dobra- poddaje się.
Przez następne parę godzin dopracowujemy dokładnie plan. Zen postarał się i zdobył praktycznie wszystkie informacje na temat Sykes’a. Wiemy gdzie mieszka, gdzie „pracuje”  gdzie mieszkają jego rodzice, gdzie jada, gdzie imprezuje, gdzie parkuje, znamy jego mechanika i warsztat.
Wiemy też, że pojawi się na dzisiejszych wyścigach. Właśnie podczas tych wyścigów zaatakujemy.
-Nie martw się, nie wygląda na trudnego, więc szybko pójdzie- szepcze do mnie Lilly, gdy wybieram niebieski koronkowy stanik z szafy.
-Wiem, dlatego muszę się dzisiaj ubrać tak a nie inaczej. Do cholery. Zapowiadali zimną noc- narzekam.
Decyduje się ubrać podobnie jak ostatnie. Niebieski stanik, na to skórzana kurtka, krótka niebieska obcisła spódniczka. Czerwone koturny, mocny makijaż i natapirowane włosy.
Lilly postanawia ubrać czarną sukienkę z zamkiem na całej długości. Do tego  czarne szpilki, a włosy spina w kok. Oczy jak zawsze ma bardzo podkreślone.
-Wyglądasz ostro, Sykes jest już twój- uśmiecha się delikatnie.
-Mam nadzieje, bo nie zamierzam się z nim cackać…- wzdycham.
-Dziewczyny! Chodźcie już!- krzyczy z dołu Zen.
-Ale oni niecierpliwi- śmieje się Lil.
-Już idziemy!- krzyczę
-Najwyższy czas!- wrzeszczy zirytowany Harry.
-Oj nie gorączkuj się loczek, złość piękności szkodzi- mówi Lilly
-Lill, mu już nie zaszkodzi – odgryzam się na co zostaję obdarzona zabijającym spojrzeniem Styles’a i śmiechem reszty- chodźmy już- mówię.
Po paru minutach jesteśmy za Londynem, tam gdzie mają odbyć się dzisiejsze wyścigi.
Przyjeżdżamy jako jedni z ostatnich. Cały ten Sykes już tu jest i wlepia we mnie swoje oczy.
Mam ochotę podejść do niego i wydrapać te oczy, ale nie mogę. Muszę zdobyć jego cholerna zaufanie.
Mimo protestów w samej sobie trzaskam drzwiami i odchodzę od samochodu w kierunku chłopaka.
Nie wierzę, że to robię.
Zanim jednak odchodzę od samochodu ktoś chwyta mnie za ramie.
-Dasz radę, wiem to- mówi pocieszająco Zayn. Posyłam mu uśmiech, który on odwzajemnia.
-Miejmy nadzieje, że jest łatwy i nie będę musiała długo udawać- narzekam i odchodzę powoli, nie śpiesząc się.
Te paręnaście metrów drogi do jego auta jest dla mnie czystą udręką i poniżeniem, bo oto ja Aria Martin idę przeprosić, i to jeszcze takiego dupka…
Stoję przed chłopakiem w odległości jakiegoś metra. Biorę głęboki wdech. Raz kozie śmierć…
Jakiś problem piękna?- pyta zanim ja zdążam coś powiedzieć
Ym.. nie- zaczynam- chciałam cię przeprosić za wczoraj. Za mnie i moich… y… przyjaciół- kurde, co jest? Ja się przecież nie jąkam.
Ty mnie przepraszasz?- prycha
Jak nie przyjmujesz przeprosin no to pa- burczę odchodzę, a przynajmniej mam zamiar.
Chłopak szybko chwyta mój nadgarstek i pociąga za niego. Mimo woli zderzam się z jego klatką piersiową i wdycham jego perfumy. Jeny jak on bosko pachnie…
Chwyta mój podbródek bym na niego spojrzała.
-Przyjmuje przeprosiny, piękna- uśmiecha się chamsko. Mam ochotę pozbyć się tych jego pięknych białych zębów. Ale muszę być miła. Uśmiecham się sztucznie.
-Mógłbyś mnie puścić? Muszę wrócić do przyjaciół- marudzę
-Podoba mi się to jak jesteś blisko. Taka przyciśnięta do mnie- znów ten łobuzerski uśmiech.
-Dupek- wzdycham i odpycham go od siebie, by odejść jak najszybciej.
Cała zdenerwowana podchodzę do samochodu i opieram się o niego.
-Który się dzisiaj ściga?- pytam
-Ja i Harry- odzywa się Justin
-Z którymś z was wsiadam do samochodu. Który chętny?- pytam.
Obaj patrzą się po sobie ale żaden się nie odzywa.
-Dzięki- śmieje się- a więc nie chcecie mnie w swoim samochodzie?- pytam
-Nie to, że nie. Tylko wiesz. Boimy się o twoje zdrowie- odzywa się Harry
-Ty lepiej bój się, by nie obudzić się rano bez loków- grożę. Chłopak od razu łapie się za włosy
-Nigdy!- krzyczy, co przyciąga uwagę niektórych osób- nie zrobiłabyś tego- szepcze.
-Jesteś tego taki pewny?- mruczę
-Harry, wszyscy wiemy, że ona by to zrobiła- Zayn. On zawsze wie jak mi pomóc.
-Dobra!- warczy- możesz ze mną jechać- poddaje się, a na moją twarz wkrada się uśmiech- już jesteście bezpieczne- głaska się po głowie
-Czy on gada do swoich włosów?- pytam
-Taak- mówi Lilly równie zdziwiona co ja.
-Harry jest normalny. Przynajmniej tego się trzymajmy- wtrąca Bieber.
-Jestem normalny!- burzy się i wydyma wargę.
Do mnie przychodzi nieposkromiony napad śmiechu. Ponownie opieram się o Audi i chwytam za brzuch.
Schylam się śmiejąc dalej. Brzuch zaczyna mnie boleć, a kolana się trząść.
-Aria uspokój się- Zayn próbuje mnie podnieść, bo w międzyczasie osunęłam się na ziemię- Aria wstawaj- sam się lekko uśmiecha
-Oh Malik! Daj spokój- warczę- przecież ciebie też to śmieszy- mówię.
-Masz racje, ale wstawaj- ciągnie mnie
-Cholera Aria! Masz na sobie nowe spodnie. I to jeszcze moje- krzyczy Lilly.
-Oho- zaczyna Bieber- będzie bitka- dopowiada, a ja przewracam oczami.
-Kochana, kupie ci nowe- mówię
-Kuszące… ale tak samo mówiłaś ostatnio- warczy niziutka.
-No dobra, już dobra- powoli podnoszę się i otrzepuje spodnie.
Po paru minutach cała ekipa się rozchodzi, a ja zostaje przy swoim samochodzie.
Gdy dostrzegam, że Dupek idzie w moją stronę, próbuje uciec, ale już stoi przy mnie.
-Czemu stoisz tu sama?- pyta
-Jak to sama? Ślepy jesteś? Jest tu mój samochód, miliony bakterii w powietrzu no i ty też tu stoisz- uśmiecham się.
-Hm… ciekawe- wzdycha- co powiesz na zakład, maleńka?- pyta
-Jaki znowu zakład?- pytam
-Tak jak wczoraj.  O to kto wygra.
-Jak wygrasz to…?- pytam
-Pojedziesz ze mną na kolacje- uśmiecha się
-Wow, nie wiedziałam, że taki BadBoy zaprasza dziewczyny na kolacje- mówię sarkastycznie.
-Widzisz, może dla ciebie zrobię wyjątek- ten błysk w oku- to jak?
-A jak ja wygram?- pytam
-Wymyśl coś, bądź kreatywna- uśmiecha się- ta jak?- wyciąga dłoń
-Zgoda-  łącze nasze dłonie.
-Widzimy się jutro na kolacji, piękna- pochyla się i szepcze mi na ucho, delikatnie przygryzając je.
Po moim ciele przechodzi dreszcz.
Nathan odsuwa się ode mnie z wielkim uśmiechem i wraca do swojego samochodu.
Nie wiem czemu się założyłam. Ale Harry musi wygrać ten wyścig…
________________
Jeśli przeczytałaś/eś, zostaw komentarz. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie motywacja do dalszej pracy
No to wstawiam piąteczkę. Co sądzicie? Jakieś opinie? Uwagi? Pomysły?
[brak pomysłu na jakąś notkę] więc po prostu napisze, że dziękuje za komentarze i że czytacie.
Do środy!
Kate

28 komentarzy:

  1. Boskie <3
    WOW Nathan próbuje być romantyczny (jestem w szoku). Mam nadzieję, że Harry wygra, choć w sumie byłoby ciekawie, gdyby Sykes wygrał.
    Weny życzę ;)
    (Tak wiem, nie wysiliłam się)
    ~ Joanna O.

    OdpowiedzUsuń
  2. <3333 Megaśne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne!!! Kiedy następny? Już nie mogę się doczekać! ;3 No i weny życzę! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejciu :3 Haha wiesz powiem Ci to po raz któryś już z kolei, ale no muszę jesteś BOSKA ^^ To jak piszesz *_* Jej no potrafisz wciągnąć czytelnika, tak, że nawet nie potrafi wytrzymać do kolejnego rozdziału!! Kurcze nie wytrzymam no :D Ale muszę dać radę :3 No to w ogóle no nie zabieram Ci już czasu ^^ Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Dopiero 5 rozdział a tu sie już tak dużo dzieje ! :O rozdział genialny, zresztą jak wszystkie inne ! <3 / anonimowaalcia xd

    OdpowiedzUsuń
  6. Supcio! To zachiwanie nie podobne do Sykes'a. Ale super że dodalas dzisiaj :) moze next trochę wczesniej? Pisz dalej. Dużo. Szybko :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział *-* Czekam z niecierpliwością, jestem ciekawa kto wygra xd Pozdrawiam weny życzę ;* <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej , świetny :) Jak zawsze . Ale wiesz co zauważyłam,że gdy Aria gada z Lily ,gdy się ubierają , Aria ubiera obcisłą , niebieską spódniczkę , a potem mowa jest o spodniach :)))))))))) No , ale nic i tak Cię kocham :)) I Twoje opowiadania . Pozdrawiam !!

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudne!!! Lepiej dla Arii jakby Harry wygrał ale pewnie wygra Nathan;D Czekam na kolejny rozdział<3

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny rozdział i jak szybko dodany! :) weny xx

    OdpowiedzUsuń
  11. Ha ciekawe co się stanie ;> Jest świetny ;D Ja nie mam żadnych uwag no może jedną, na początku jest że Aria ubiera spódniczkę, a później że ma spodnie ;) Pewnie pomyłka. Oczywiście czekam na nexta *.*

    OdpowiedzUsuń
  12. Coś tak myślę, że Nathan wygra....
    Rozdział suuuper !
    Jestem bardzo ciekawa co dalej ! :)
    Asikeo^^
    PS.Zapraszam do siebie ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. No więc ten...nie wiem czy mój komentarz Ci Sie spodoba...ale muszę wyrazić swoją opinię. to nie jest fajne...TO JEST BOSKIE I NAJCUDOWNIEJSZE. JQ PO PROSTU KOCHAM TO OPOEIADANIE!!! AMM NATHAN...NIE WYGRA :D i niech pójdą na kolację...albo lepiej Harry...w końcu Aria wymyśli coś mega ;) nie no to po prostu jest genialne <3 czekam na dalej i życzę weny ^^ /Alone

    OdpowiedzUsuń
  14. Co tu mówić..Po prostu świetny :3.
    Ami

    OdpowiedzUsuń
  15. WoW !!! czekam na następną część z niecierpliwością <3 to opowiadanie jest ...

    WSPANIAŁE !!!! + weny życzę

    OdpowiedzUsuń
  16. Jade sobie autobusem, przede mna siedzi taki chlopak podobny do Nathana (taki sam jak na moim zdj na tt) i ja czytam twojego bloga. W pewnym momencie pisnelam i wylaczylam neta a on sie na mnie spojrzal z takim wtf a potem na moja tapete i zaczol sie smiac... Widzisz co ty ze mna robisz? To wszystko przez to, ze ten blog jest tak zajebisty... Najlepsze jest to, ze ten chlopak mirszka mieszkanie obok (ja 25 on 26). Rozdzial jak zawsze swietny, i przepraszam Alone ale twierdze ze Nathan wygra. :) Na razie nie moge sie rozpisywac bo ucze sie do egzaminu wiec musze sie juz pozegnac. Paaa *.* Do nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  17. TEAM NATHAN! TEAM NATHAN! WOOHO!
    Tak, kibicuję Sykesowi, bo jestem ciekawa jak by to było, gdyby wygrał. Z drugiej jednak strony jestem ciekawa, co wymyśliłaby Aria, gdyby wygrała.. Kurdę, jestem rozdarta... :c

    A Hazz jest boooski! Nie wierzę, że rozmawiał ze swoimi lokami, to zdecydowanie było dziwne. Ale - więcej takich momentów!

    Ps: W rozdziale są troszeczkę sprzeczne informacje. Najpierw piszesz, że Ari założyła obcisłą, niebieską spódniczkę, a potem Lils krzyczy na nią, że ma nowe spodnie :)
    Pozdrawiam, Happily

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny! Genialny!

    http://elizabethmcflay.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Z niecierpliwością czekam na nexta ;* <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Jest już środa! Gdzie ten nextcik?!!x-(

    OdpowiedzUsuń
  21. SUPER jest. I... no boski rozdział. Akcja-dzieje się. I to mi się podoba :-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. No, no to pięknie... supcoi olcia ♥

    OdpowiedzUsuń